Panie Jezu, Twoja, dla mnie, Droga Odkupienia i ja idę za Tobą...
Z perspektywy obecnej świadomości, przenoszę się jednak w tamten czas, aby iść za Tobą.
Skazano Cię na śmierć. Mówiłeś Panie Jezu do chcących ukamienować kobietę pochwyconą na cudzołóstwie; "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem.
Jak kamieniem rzucać nie chcę, ani nawet mogę, na krzyż z nim też nie będę krzyczał, ale z bólem swoich grzechów powiem, poproszę: Panie Jezu, weź Twój - mój grzechowy krzyż i idź...
I Ty bierzesz ten Nasz krzyż i wyruszasz w drogę...
Idziesz i zaraz na początku upadasz.
Starałem się w życiu czynić dobrze i choć mam świadomość, jakie były konsekwencje tego, to jednak, gdzieś tam, w jakiejś sprawie bywał ten pierwszy upadek...
Na Twojej Drodze Krzyżowej, Ciebie nim obarczyłem. Przepraszam.
Matka, właściwie Mama, Mamusia. Tak mówiłem do swojej Mamy. Ty spotkałeś swoją, doświadczyłeś Jej Trwania ponad wszystko i zawsze.
Jak dobrze jest mieć dobrą mamę ziemską...
Maryjo, proszę bądź wzorem dla ziemskich niewiast, w tym dla tych mi najbliższych, niech biorą wzór z Twojej postawy rodzicielskiej. Niech będą kochane przez swoje dzieci i wspierane przez swoich mężów.






