Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozważania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozważania. Pokaż wszystkie posty

29.11.2018

Moja droga do szczęścia

Zawsze, czytając biografie świętych, miałam wrażenie, że nawet, gdy okoliczności ich życia układały się po ludzku źle, to w głębi serca byli szczęśliwi. Długo nie mogłam tego zrozumieć, jak można tak odczuwać?... przecież cierpieli, coś poświęcali, nieraz byli samotni i odrzuceni.
  Wiedziałam, że to dlatego, że opierali swoje życie na Bogu, że nie potrzeba im było nic więcej, tylko bliskości z Bogiem. Nawet, jak przeżywali wątpliwości, noc duszy, różne udręki, to wyczuwało się, że mimo cierpienia i niepokoju serca byli szczęśliwi, właśnie dlatego, że wszystko oparli na Bogu. Wiedziałam to, ale nie mogłam tego jakoś zrozumieć, przełożyć na swoje życie, że tak rzeczywiście można, że można zaufać całkowicie i nawet wśród bólu serca być szczęśliwym.

   Ja przez wiele lat, swoje poczucie szczęścia uzależniałam tylko od ludzi, od rzeczy materialnych, od cudzej akceptacji, itp. Dopiero od niedawna dorastam do tego, żeby próbować tak żyć, jak święci, którzy umieli kochać ludzi i świat, ale szczęścia szukali w Bogu. Dzięki Łasce Bożej powoli uczę się przyjmować wszystko, oddawać wszystko Bogu i odczuwać szczęście, jako wewnętrzny pokój, że wszystko w ręku Boga i On sam wystarczy.

22.11.2018

Rodzina. Człowieczy los. Cz 2

A dzisiaj? Jak jest dzisiaj między rodzeństwem? Czy znalazłoby się w nas tyle miłości braterskiej, czy siostrzanej, aby wspierać się przez całe życie? Czy potrafimy dzisiaj kochać swojego brata, czy siostrę ? Czy znamy ich?
Czy w naszym życiu musimy się kierować tylko rywalizacją między rodzeństwem? Które ma lepiej, albo więcej?
Jak jest tak naprawdę dzisiaj?

  A co byś zrobił, gdybyś miał takiego brata, jak Franio? Czy potrafiłbyś go kochać i dbać o niego?
Warto zadać sobie te pytania i poszukać odpowiedzi na nie we własnym sercu…
A może większość z nas byłaby zaskoczona odnajdując tam odpowiedź?

  Jaką wartość dziś przedstawia miłość braterska, siostrzana? Czy w ogóle istnieje? To są pytania na które odpowiedzieć jest b. trudno.

20.11.2018

Franio. Człowieczy los. Cz.1

Franio - nieodzowna postać z dzieciństwa Tereski, zresztą jedna z dość licznych.
Franio na początku lat 60 - tych XX wieku, miał około 50 - tki, zresztą chyba to był jego stały wiek.
Franio - głupi Franio, jak Go pogardliwie nazywali niektórzy, głośno naśmiewając się…   
A Franio zawsze dobrotliwie uśmiechnięty niewiele z tego sobie robił... bo i nie rozumiał za bardzo o co chodzi.

  Był najmłodszym dzieckiem bardzo zamożnych gospodarzy ziemskich, którzy mieli swój majątek gdzieś na północnym Mazowszu. Urodził się w czasie I wojny światowej. Przed nimi były jeszcze dwie siostry: starsza Róża i młodsza Marianna. Dziewczyny bardzo kochały brata, były sporo starsze od niego i to one, jak tylko podrósł, przejęły opiekę nad nim.
   A Franio, śliczny jak cherubinek cieszył serca wszystkich, nie płakał, zawsze uśmiechnięty, zgadzający się na każdą zabawę sióstr - ich nieodłączny cień.  Aż nadszedł czas żniw - czas gorączki na wsi, zbiór płodów rolnych. Wszyscy intensywnie pracowali, siostry także – każda z nich miała swoje zadania do wykonania podczas wakacji. Franiem wtedy, jakby mniej się zajmowano, bywało,  że sam bawił się w obejściu, biegał do sadu, nieopatrznie też deptał grządki, choć siostry surowo mu tego zabraniały....
  I stało się... Franio, trzyletni Franio, zaciekawiony co teraz dzieje się w stodole wdrapał się na drabinę, która tam stała oparta przy sąsieku. Wszedł  na wysokość około jednego metra, zachwiał się spadł.

16.11.2018

Oko Na Życie

W mgnieniu oka zmienia się świat,
za horyzontem cisza, przede mną wiatr.
Dzień mija a czas się kończy,
droga daleka, smutek trapiący.
Ulotne chwile przeszły tuż obok
ja byłem od Ciebie tylko o krok.
W życiu nie święta są mi potrzebne
wystarczą same momenty dobre.

W oczach ludzi widzę zapomnienie
krętymi drogami idą pod szarym niebem.
Nic się nie dzieje, co dziać się powinno

30.10.2018

Nie wpuszczaj do swojego: domu, życia, duchowości, czegoś, co ma choćby pozór zła.

halloween

  Chcemy poruszyć temat, który jest w tych dniach na czasie..  Będąc jemu przeciwni, już nawet w swojej zdrowej podświadomości, niekiedy mamy trudności z rzeczowym argumentowaniem swojego stanowiska i w zbijaniu argumentów zwolenników tzw halloween.
  Bez rozpisywania się, bo będzie co czytać, chcemy polecić dobrze opracowany artykuł na ten temat.

 Wierzący człowiek powinien zrozumieć argumenty autora.
     
                                                         Sławek




18.10.2018

Bądź uważny ! Nie przeoczysz Słowa.


  Ostatnio w sobotę uczestniczyłem w pielgrzymce z Wrocławia do Trzebnicy do grobu św. Jadwigi Śląskiej. Na zakończenie pielgrzymki odbyła się Msza św. przy ołtarzu polowym.

  Rok wcześniej podczas podobnej Mszy św. przeżyłem spore rozczarowanie, gdy Komunii świętej nie wystarczyło dla wszystkich chętnych. I teraz, gdy stałem i oczekiwałem na przyjęcie Chrystusa i obserwowałem, jak księża przechodzą obok do innych części zgromadzonego tłumu, pomyślałem sobie: „Panie, ja nie chcę znowu się rozczarować. Pragnę Ciebie przyjąć”. W głębi serca usłyszałem: „Przecież i tak zawsze jestem z Tobą”.
  Obserwowałem, jak kapłan rozdaje komunię i jak kończą się mu komunikanty. Po czym zaczął wracać w stronę ołtarza.

11.10.2018

Mieć Relację z Panem Bogiem. Tkać ją nieustannie.


  Relacja z Panem Bogiem – z Bogiem Ojcem, Bogiem Synem, Bogiem Duchem Świętym – jaka ona jest? Jaka powinna być? Czy w ogóle jest? Właściwie czym jest ta relacja?


  Dzisiaj otrzymałem łaskę uczestniczenia we  Mszy św. z modlitwą o uwolnienie i uzdrowienie. To taki niespodziewany dla mnie prezent od Pana Boga. Głoszący kazanie przypomniał nam, że często spotyka się ze stwierdzeniem „cudowna modlitwa”. Przestrzegał przed takim „magicznym myśleniem” i używaniem słów modlitwy, jak swego rodzaju zaklęcia.

Nie ma takiej modlitwy która wszystko „załatwi”. Tym, który może sprawić cud jest Bóg, zaś modlitwa ma do Niego prowadzić,  pomóc nam w przybliżeniu się do Niego – jej „cudowność” ma tylko na tym właśnie polegać.  Modlitwa skupiona na samej sobie nie doprowadzi nas do Pana Boga, do relacji z Nim. Z Nim jako Żywą Osobą.
  Modlitwa jest  „narzędziem”, a nie celem samym w sobie.

09.10.2018

"Kto idzie za Maryją nie błądzi w życiu"



O Modlitwie matki.
O modlitwie do Matki.
Żeby nie było słomianego zapału…
Zostań wierny, nawet kiedy upadniesz…
Ukochaj Maryję bardzo... zmień swoje życie na lepsze...
Miej świadomość walki o twoją wieczność...



W październiku - pięknym, różańcowym miesiącu, zachęcam, aby żyć z Maryją coraz bardziej...  albo żeby zacząć z Nią żyć. Aby Maryja stała się kotwicą w twoim życiu, aby świat bez Boga Cię nie porwał.

Zachęcamy do wysłuchania konferencji Ks. P. Glasa na ten temat.
                                             
                                                                  Sławek +

27.09.2018

Nawróć się z przeciętności… Bądź siewcą, ale zważaj na perły… Tylko nie tłumacz się, że tak bardzo na nie zważasz, że nic nie robisz.


  Zastanawiam się czasem nad ludzkimi postawami, dotyczącymi stosunku do wiary katolickiej...
Są one bardzo różne. Spotykam ludzi od których czerpię wiedzę i są mi przykładem do naśladowania, oraz takich, którzy zadają pytania o wierze katolickiej i szukają usilnie odpowiedzi. O tych jednak raczej się nie „martwię”... 

 Z żalem patrzę na tych, którzy wydają mi się być najdalej od Pana Boga – czyli na tych na których Pan Bóg czeka i z żalu płacze kołacząc delikatnie do drzwi ich sumień. Pan Bóg w różny sposób posługuje się nami, jak siewcami, abyśmy siali Jego ziarno. Abyśmy rozbudzali w innych wiarę, która bierze się ze słuchania Bożego Słowa, a wypełnia w przykładzie życia zgodnego z Bożymi przykazaniami. W przypowieści o siewcy dowiadujemy się o różnych rodzajach gleby na jaką może paść to Ziarno. Są jednak sytuacje w naszym życiu, kiedy tego Ziarna nie wolno nam zmarnotrawić – sytuacje w których Ziarno jest niejako ważniejsze od człowieka. Mam na myśli postawy świadczące o całkowitej negacji Bożych prawd, o ich celowym lekceważeniu, wyśmiewaniu, albo znieważaniu.

04.09.2018

Walczyć, zwyciężać Miłością


  „Nienawiść nie jest siłą twórczą. Siłą twórczą jest MIŁOŚĆ”. Takie słowa wypowiedział św. o. Maksymilian Colbe, zanim oddał ducha w celi śmierci. Można powiedzieć, że zrobił to za przekonania. On wiedział, że nienawiść pochodzi od szatana, a miłość od samego Boga.
  
   Więzień nr 16670. Cela śmierci nr 18. Niemiec którego poprosił o zamianę z wytypowanym skazańcem oniemiał. Zapomniał się wręcz i odparł do o. Maksymiliana używając zwrotu „Pan”. To było niespotykane u Niemców. Powyższy cytat niejako dudni mi w głowie. Rodzi się wiele pytań – czym jest nienawiść i czym jest miłość. Kiedy tak naprawdę nienawidzimy i kiedy tak naprawdę kochamy? Pewnie tyle ile pytań, tyle też różnych spojrzeń na ten temat i tyleż różnych odpowiedzi. To tak zwany temat rzeka. Ja jednak chciałbym się zatrzymać na MIŁOŚCI.
Tak sobie myślę, że łatwo jest kochać kogoś, kto czyni nam dobrze – nazywam to po swojemu łatwą miłością. Znacznie gorzej kochać jest „miłością trudną” – kochać kogoś, kto krzywdzi i nie zamierza przestać krzywdzić. Oczywiście pomiędzy tymi dwoma skrajnymi postawami na pewno jest coś pośrodku, np. grzeczne dziecko i to trudne do poskromienia. Wielu z nas pewnie spotkało się w swoim życiu z takimi postawami, albo widzi je na co dzień w sąsiedztwie, miejscu pracy, albo w swoich rodzinach.

21.08.2018

Postaw Boga na pierwszym miejscu… tak, jak On chce.

Myślę, że jeżeli każdy przemyślałby swoje wybory i ich konsekwencje, to mógłby dojść do wniosku, że JESTEŚMY TYM CZYM SIĘ KARMIMY.
  Ot tak po ludzku patrząc na nasze potrawy (zdrowe lub niezdrowe) jak i naszą psychikę, oraz naszego DUCHA. Zacząłem jakby od końca wymieniać, a skończyłem na najważniejszym. Najważniejszym bowiem jest nasza duchowość – relacja z Panem Bogiem. Cała reszta jest ważna i nie można o niej tak po prostu zapomnieć, ale jeżeli na pierwszym miejscu postawimy Boga, to pomyślmy co się może stać…
   Przykładowo, jeżeli Bożą Wolą jest to, aby zdrowo się odżywiać i weźmiemy sobie do serca Jego wolę, to nie będziemy musieli się w zasadzie martwić o naszą otyłość, albo inne problemy związane z nieprawidłowo dobranym pożywieniem – będziemy w lepszej kondycji fizycznej po prostu. Konsekwencją dobrych (Bożych) wyborów, będzie dłuższe życie, więcej spędzonego dobrze wykorzystanego czasu (nie u lekarzy) i możliwość w większym zakresie czynienia dobra po prostu. Podobnie jest z paleniem papierosów, nadużywaniem alkoholu i wieloma innymi szkodliwymi nałogami. To wszystko niby teoria, ale myślę, że układa się w jedną zharmonizowaną całość. To dlatego mówi się, że jeżeli w naszym życiu Bóg będzie na pierwszym miejscu, to wszystko będzie na właściwym miejscu.
  Przykłady, które przytoczyłem mogą się wydać jakby przejaskrawione, ale ukazujące ideał, lecz czy nie powinniśmy do niego dążyć?

17.08.2018

Pokusy, a współpraca z Łaską Bożą


  Pokusy – któż ich nie ma. Nawet naszego Pana - Jezusa Chrystusa szatan próbował kusić. One będą zawsze, dopóki żyć będziemy na tym „łez padole”. Słyszałem nawet takie powiedzenie, że pokusy zakończą się dopiero minutę po naszej śmierci. Mówię tu oczywiście o pokusach skłaniających nas do zrobienia czegoś złego – czegoś co prowadzi do grzechu. Wiadomo, że sama pokusa nie jest grzechem, ale już świadome wystawianie się, czy inicjowanie niekiedy pokusy, jest „igraniem z ogniem” a w wielu przypadkach i grzechem.
Ważną rzeczą jest, aby „uczyć” się świadomości ich istnienia i niejako przewidywania w którym momencie mogą wystąpić – wszystko po to, aby nie narażać się na ich „atak” i zawczasu je wyeliminować. Przekładałoby się to bezpośrednio na lepszą jakość naszego życia duchowego, emocjonalnego i fizycznego. Myślę, że wielu z nas – gdyby stosowało się do takich „zaleceń” – często świętowałoby swoje małe lub wielkie, codzienne zwycięstwa. Ale łatwo powiedzieć a często trudniej wykonać. Czasem na własne życzenie wystawiamy się świadomie na „otwarty ostrzał” nieprzyjaciela człowieka – szatana.  Później żałujemy (lub nie) i „głupio” pytamy: Jak do tego mogło dojść?

01.08.2018

Powstanie Warszawskie w gorącej, powstańczej poezji i modlitwie.


  W dniu wybuchu Powstania Warszawskiego chcielibyśmy oddać głos… miejsce na naszej stronie, tym, którzy walcząc z okupantem, zostawiali poprzez zapiski, stan przeżywanego przez siebie i Warszawę czasu.
 Modlitwa towarzyszyła im w tym ogromnym wysiłku również.
Załączone są liczne fotografie z tamtego czasu.
 
Cześć Ich Pamięci.
I oby Ich męka i ofiara życia, przez działania kolejnych pokoleń, nigdy nie poszły na marne.
                                                  Sławek z Anetą



MODLITWA ARMII KRAJOWEJ
O Panie, któryś jest na niebie
Wyciągnij sprawiedliwą dłoń!
Wołamy z cudzych stron do Ciebie
O polski dach i polską broń
O Boże, skrusz ten miecz,
Co siekł nasz kraj,

28.07.2018

Wierzmy, prośmy, ofiarowujmy...

Zainspirowany tekstem Anny... 
  Anno – czytając Twój artykuł, zatrzymałem się na dłużej przy fragmencie mówiącym o tym, jak ojciec Maryi – Joachim, wyszedł na pustynię, aby pościć i tym samym prosić Pana Boga o łaskę potomstwa. Pomyślałem o kilku osobach, którym nie powiodło się w różnych sprawach – z którymi rozmawiałem i namawiałem do pewnych „ofiar” dla Pana Boga. Nie były to jakieś bardzo uciążliwe - nazwijmy to - czynności. Zachęcałem do podjęcia nowenny, albo do uczestniczenia we Mszy św. z modlitwą o uwolnienie i uzdrowienie. Niedawno nawet zachęcałem kogoś do tego, aby w swojej trudnej sytuacji zdrowotnej pomyślał o poddaniu się modlitwie wstawienniczej w tzw. duchowym szpitalu, który prowadzi o. Józef Witko. Zauważyłem jednak, że początkowe zainteresowanie u niektórych, jakby z czasem wygasało. Inni słuchali mnie z tzw. grzeczności.

26.07.2018

Święci małżonkowie Anna i Joachim

Ewangelie nie przekazały o rodzicach Maryi żadnej wiadomości. Milczenie Biblii dopełnia bogata literatura apokryficzna.
Wiadomości z życia św. Anny pochodzą z II wieku. Anna przyszła na świat w Betlejem, około 70 lat przed narodzeniem Chrystusa. Jej imię pochodzi z hebrajskiego i oznacza: łaskę. Anna wywodziła się z królewskiego rodu Dawida. Gdy miała 24 lata poślubiła Joachima, Galilejczyka z zamożnej i znakomitej rodziny. Zamieszkali w Nazarecie. Małżonków łączyło wielkie uczucie, ale nie byli zupełnie szczęśliwi, bowiem mimo dwudziestu lat wspólnego pożycia nie mieli potomstwa. Stare świadectwa podają, że Joachim i Anna - będąc już w podeszłym wieku - przybyli z Galilei do Jerozolimy, by tu zamieszkać.

24.07.2018

Nie stół, a STÓŁ...


  Temat stołu w domu…
 Chciałabym poruszyć ten temat, gdyż nurtuje mnie od jakiegoś czasu, a w moim domu nie dałoby się bez niego żyć...  
  Tak, bowiem, ważną rolę odgrywa ten mebel w naszym domu, jako miejsce spotkań przy wspólnych posiłkach, rozmów, również miejsce modlitwy?

  Kiedyś u nas w domu była ława... do czasu. Podczas spotkania naszej wspólnoty, ktoś zwrócił  nam uwagę, dlaczego nie mamy stołu, wokół którego mogłaby się gromadzić cała nasza rodzina?

20.07.2018

„Czy, aby przebaczyć, potrzebne jest słowo „przepraszam” ?”

Najpierw chyba należy przypomnieć sobie co to znaczy „przebaczyć”. Powołam się tu na słowa św. Jana Pawła II, a mówił on, że przebaczyć to nie znaczy zapomnieć. Z „definicji” wiem, że przebaczenie to akt woli a nie uczucie. Czy ktoś może sądzić, że matka bł. ks. Popiełuszki przebaczając oprawcom (akt jej woli) zapomniała lub też nie przeżywała cierpienia w jakiś sposób pomimo upływu czasu? Niekiedy, aby „sprawdzić się” czy oby na pewno przebaczamy komuś proponuję na potrzeby tej próby postawić się w roli sędziego, który bez żadnych konsekwencji dla siebie może i ma zdecydować o czyimś być lub nie być. Co zdecyduje? Ukarać śmiercią (nie przebaczyć) czy też puścić wolno (przebaczyć)? To taki test „na sucho”. Ja zawsze puszczam wolno – czasem jest trudniej, ale w końcu robię to w imię Jezusa, dla Jezusa i paradoksalnie dla siebie samego również,  gdyż nieprzebaczenie wręcz zabija. Nie tylko duchowo ale i fizycznie. Naukowcy udowodnili tworzenie się w organizmie komórek rakowych na skutek dłuższego przebywania w takim stanie nieprzebaczenia (mówiono o okresie pół roku – wtedy zaczynają się namnażać). Szkody duchowe są jeszcze większe a nieprzyjaciel człowieka zaciera z radości ręce – zwłaszcza, że Pan Bóg ma je związane z woli samego człowieka. Nieprzebaczenie jest poważną przeszkodą w przyjmowaniu Bożych łask. Bóg szanuje wolną wolę człowieka. Jest jakby więźniem własnych zasad. Jest stale niezmienny. I jest przez to wspaniały.

18.07.2018

Wina i kara, ciche dni... zamiast przepraszam...

Zadam pytanie... Odpowiedz.
 Czy aby przebaczyć jakieś "przewinienie" współmałżonka potrzebne jest słowo przepraszam? Czy zawsze należy oczekiwać tego słowa? Bo co do tego, że przebaczać trzeba zawsze, nie ma wątpliwości.

Tak po ludzku patrząc, skoro mąż/żona coś zawalił/a wypadałoby przeprosić. Co jednak zrobić, gdy druga strona ma problem z wypowiedzeniem słowa "PRZEPRASZAM", albo nie widzi problemy, czy próbuje go zbagatelizować i próbuje przejść nad sprawą do porządku dziennego?

   Rozmowa mogłaby być jakimś rozwiązaniem problemu, jednak wiadomo…  jak to bywa w chwili wzburzenia, rozmawiać się nie chce... 

10.07.2018

O dobre myśli… i oby nie były ulotnymi...

Teraz, gdy to piszę jest grubo po godz. 23.00. Postanowiłem jednak nie zwlekać, bo chciałem się czymś podzielić. Niespełna godzinę temu uczestniczyłem w pierwszo - piątkowej Mszy św. w jarosławskim Opactwie Benedyktynek a wcześniej na modlitwie o uzdrowienie i uwolnienie.
   Wpatrywałem się w Pana Jezusa wystawionego na Ołtarzu w wielkiej monstrancji. Wówczas przyszło mi na myśl pewne zdarzenie z dalekiej przeszłości a Pan Jezus niejako zdawał się mówić do mnie: „Opisz to – podziel się z innymi”. Postanowiłem, że tak uczynię - choćby miało to być mało interesujące. Moje wspomnienie dotyczy bardzo prozaicznej rzeczy – chodzi o MYŚL, po prostu o MYŚL

  Czy zastanawialiście się kiedyś nad swoimi myślami?  Od kogo przychodzą?  Co się z nich rodzi?  Czym są przepełnione?  Czym powodowane?

03.07.2018

Z trudów życia, siła do życia i bycia dla innych…

Zawierzyłam swoje życie Jezusowi i godzę się z jego wolą w moim życiu. Uwielbiam Go w każdym doświadczeniu mojego życia, w smutku, chorobie i radości…
   
  Warto zauważyć,  że jeżeli mamy jakieś skłonności do tych samych grzechów, to właśnie tam uderzy szatan- krytycyzm, osądzanie innych, narzekanie opieszałość w działaniu, niewiara w siebie... Oddajmy to Jezusowi, niech mocą swojego uzdrowienia, przemienia nasze skłonności a zaczniemy spotykać na swojej drodze ludzi szczerych otwartych, uśmiechniętych.
  Jezus nie obiecał, że jak się nawrócimy, czy też będziemy stale wzrastać w wierze, to będziemy mieli tylko takich ludzi obok siebie, jak my. Musimy przecież pracować, chodzić do urzędów a czasem nawet w własnej rodzinie, mieć relację lub kontakt z różnymi ludźmi, niekoniecznie miłymi dla nas.
W każdym z nich, mamy widzieć Jezusa i ufać, że właśnie Jezus ma dla nas doskonały plan i ze wszystkiego wyciągnie dla nas to co najlepsze.
   Uwielbiajmy boga w sercach ludzi, których spotykamy, a będziemy bardzo zaskoczeni, jak taka modlitwa zmieni nasze podejście do nich a co za tym idzie, nasze samopoczucie.
Rozwijajmy się duchowo, szukajmy kontaktu z podobnie myślącymi, niepoprawnymi optymistami a pesymistów nie przekreślajmy, dajmy im także szansę na przemianę serca.