Boże Narodzenie przyszło cicho i skromnie – w warunkach niegodnych człowieka. A jednak właśnie tak rodzi się Mesjasz: Zbawiciel świata, Syn Boży, który przychodzi, aby dotrzeć do każdego ludzkiego serca.
Z ubogiej stajenki pragnie ogarnąć cały świat.
Jezus pokazuje nam, że to, co wielkie w Bożej perspektywie, rodzi się inaczej niż po ludzku: w pokorze, ciszy, w Duchu Bożym i w celu znanym często tylko samemu Bogu.
Tak było przez całą historię zbawienia. Pan Bóg wybierał ludzi małych i prostych, aby przez nich objawić wielkie dzieła. Święta Bernadetta z Lourdes, święta Faustyna z przesłaniem o Bożym Miłosierdziu – to przykłady, że z ludzkiej małości rodzi się coś wielkiego, aby człowiek mógł rozpoznać w tym nie ludzką siłę i zdolności, lecz Bożą moc.
Bóg jednak nie działa bez człowieka. Potrzebuje jego zgody, wierności i wytrwałości. Najpierw człowieka przygotowuje, a potem wspiera go w realizacji swojego planu. I zwykle czyni to przez wielu ludzi – każdy wnosi swoją cząstkę, by w całości spełniło się to, co Bóg zamierzył.
Tak było również z Trzema Królami - Mędrcami. Oczekiwali, a skoro dostrzegli znaki, wyruszyli w drogę i pokonali trud, nie po to, by zachować odkrycie tylko dla siebie...
Jeszcze nie było Kościoła, a już wieść o Jezusie rozchodziła się po świecie.






