Stacja I Pan Jezus skazany na śmierć. Panie Jezu, jestem w okresie Wielkiego Postu, czasu
pewnego życiowego zatrzymania, czasu, który powinien przybliżyć mnie do Ciebie;
teraz i na kiedyś...
Czy przybliża?
Staram się...
ale, czy należycie?
Na pewno nie
tak, jak być powinno.
Chcę starać się
bardziej i dlatego zaczynam te chwile z Tobą, z Twoją Drogą Krzyżową.
W
dzisiejszym czytaniu czytam... Błogosławiony mąż, który pokłada nadzieję w
Panu, i Pan jest jego nadzieją.
Łatwo jest dołączyć do obozu zwycięzcy... Ale
cóż widzę w tym momencie?
Stoisz przed sądem Piłata dręczony i umęczony,
osamotniony i oczekujący na wyrok. Ten wyrok, który Ty już znasz, dla którego
przyszedłeś na ziemię... dla którego przyszedłeś na ziemię dla mnie.
A skoro dla mnie, to jakbym ja, gdzieś tam
stał w tym wrogim tłumie...
Czy moja postawa
była wroga?
Żyję jednak tu i teraz. Wiem, że zostaniesz
skazany na śmierć i nie ma teraz w Tobie obrazu zwycięzcy, ale ja wybieram Ciebie,
i w Tobie pokładam swoją nadzieję.
Nadzieję, że ostatecznie zwycięstwo będzie Twoje
i, że przez moje trwanie przy Tobie będę kiedyś mógł być w Twoim Niebieskim
Królestwie, bo mimo, że teraz widzę Cię skazanego na śmierć, to jesteś dla mnie
Królem.
Panie Boże, mówisz w zakończeniu
dzisiejszego czytania, że badasz serce i doświadczasz sumienie i każdemu oddasz
według owoców jego uczynków.
Proszę Cię, napraw moje serce i kształtuj
sumienie tak, abym kiedyś nie bał się Twojego badania.
Sławek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.