„Posypmy głowy popiołem, uderzmy przed Panem czołem…” – te słowa, mocno, wybrzmiewają dzisiaj w naszych kościołach. Popiół, który przyjmujemy w Środę Popielcową, nie ma być tylko symbolem smutku. Jest znakiem prawdy o nas: jesteśmy słabi, omylni, grzeszni, potrzebujemy nawrócenia..., potrzebujemy też wsparcia.
Wielki Post nie powinien zacząć się od duchowych planów i postanowień, ale od prostego wyznania: Panie, bez Ciebie nie daję rady. Najpierw stanięcie przed Panem Bogiem i dopiero wtedy wniknięcie w siebie, oraz prośba, aby Wielki Post przeżyć dobrze i owocnie.
Środa Popielcowa zaprasza nas do zatrzymania się. „Zapustne śmiechy na stronę” – nie dlatego, że Pan Bóg nie lubi radości, ale dlatego, że nie każda „radość” nas buduje. Czasem śmiech jest ucieczką, pokryciem wewnętrznych rozterek, lęku czy nawet bólu. Hałas zagłusza ciszę, w której moglibyśmy usłyszeć prawdę o sobie. Wielki Post to nie czas udawania, że wszystko jest w porządku. To czas odwagi, by spojrzeć w serce i dostrzec to, co wymaga uzdrowienia.
W tym roku Środa Popielcowa przypada w Tygodniu Modlitw o Trzeźwość Narodu. Trzeźwość to nie tylko kwestia alkoholu. To styl życia, to jasność myślenia. To wolność od ucieczek w to, co chwilowo daje ulgę, ale na dłuższą metę niszczy relacje małżeńskie i rodzinne, jak również sumienie i samego zniewolonego człowieka. Wiele ludzkich dramatów zaczyna się od zdania: „Przecież przez jeden kieliszek nic złego się nie stanie…”. A jednak, ostatecznie, często się staje.





