Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________

01.06.2015

Wieści z naszego Forum... cz.2


     W pierwszej części  wieści z naszego Forum, w której zamieściliśmy fragmenty forumowych wypowiedzi  z działu Modlitwa  http://www.modlitwa.e.pl/2015/05/forum-nasza-retrospekcja-1.html  zapowiadaliśmy zamieszczenie wybranych fragmentów rozmów z działu – Codzienności życia.
  Dla przypomnienia, nowym osobom odwiedzającym stronę Modlitwy Wstawienniczej… Forum zgodnie z przeprowadzonym wcześniej sondażem jest zamknięte…. Dlatego okresowo,  takie wieści z forum, będziemy na naszej stronie przedstawiać …. Ku informacji czym tam żyjemy, jak również dla zachęty do zarejestrowania się i brania aktywnego udziału korzystając z możliwości forum.
  Od dzisiaj poszerzyliśmy również informacyjną funkcję strony głównej naszego Forum przez wprowadzenie  rubryk:  Gorący temat, oraz Wybrane z Forum, gdzie z większą częstotliwością zamieszczać będziemy fragmenty toczących się rozmów.

  Zapraszamy do lektury wybranych tekstów i na nasze Forum.

                                                                   Aneta i Sławek

 Oto wybrane fragmenty z działu Codzienności życia.


 .... Od wielu lat mam nieustające problemy z synem. Zaczęło się jak miał 6 lat. Zamknięty w sobie, spokojny, grzeczny, ale mówiący, że nie chce żyć.  Świetny uczeń, wzór dla innych w szkole. Psycholog odesłała do poradni diagnozowania adhd i aspergera. Nic nie zdiagnozowali. Spotkania z psychologiem, brak współpracy syna, moje samotne wizyty w poradni. 4 klasa, opuszczenie w nauce, z geniusza przeciętniak, niechęć do szkoły. Kolejny psycholog, kolejne diagnozy, psychiatra. Nic. \Gimnazjum, 1 klasa brak promocji, druga klasa wagary, przestał wychodzić z domu, zainteresowania narkotykami, marihuaną, grami…. Kilka rozpoczętych terapii, na które poszedł kilka razy i więcej nie dał rady się zaciągnąć…..

 …. Twoja sytuacja jest trudna, ale patrząc przez pryzmat wiary nie beznadziejna. Nie wiem czy czytałaś książki Marcina Jakimowicza: "Radykalni", "Dno. Dziennik pisany niemocą", "Drugie dno, czyli muzyka i świąteczny nastrój"... To są książki, świadectwa nawrócenia muzyków, którzy stoczyli się niemal na samo dno. Tam można przeczytać jak wyglądał ich proces nawrócenia, spotkania z Panem Bogiem. Polecam Ci bardzo te książki, tchną nadzieją, że nikt nie jest przegrany, że nikogo Pan Bóg nie przekreśla.
Może syn sam sięgnie po te książki jak zobaczy je na stole…..

   W tych książkach, które polecasz z pewnością jest napisane, że sami musieli przyznać się do problemu, sami chcieli wyjść z tego, sami szukali pomocy. Mój syn nie widzi problemu, nie chce sie leczyć, wszystko wie lepiej. Ale  postaram się zdobyć te książki.
 -----------------------------------------------------------------------------

  Mamy w dzisiejszych czasach bardzo ułatwiony kontakt. Każdy posiada telefon komórkowy, internet i całe to dobro, które ma służyć komunikacji międzyludzkiej.
Zauważyłam jednak w ostatnim czasie zupełnie odwrotne skutki tych dobrodziejstw.
Coraz więcej osób- przynajmniej wśród moich znajomych, wcale nie szuka kontaktu i obecności drugiego człowieka w swoim życiu, pociąga ich podglądanie życia innych, niezdrowa ciekawość i brak zaangażowania w jakiekolwiek sprawy- że o rozwoju duchowym z delikatności nie wspomnę.
  Są aktywni ale tylko w obserwowaniu, ewentualnie ujawnianiu swojej krytyki na czatach, forach. Nawet w sytuacji, kiedy są obecni w jakiejś słusznej działalności, zdecydowanie wolą tylko obserwować....
  Zawsze byłam osobą otwartą na krzywdę innych, starałam się być wsparciem dla innych. Kiedy ostatnio w moje życie wplątał się zamęt, z trwogą zauważyłam , że wszystkie adresy e-mail, nękane moimi wiadomościami , milczą!......

  Ja  mam to  samo   ja  pierwsza  nie  zrobię  jakiegoś  ruchu  to  cisza   dla  mnie  to  szok  .  Kiedyś  to  rozumiałam  bo  mieszkam  poza  Polską  telefony  drogie  brak  internetu   itp.  Ale  teraz  przy  tej  technice  ludziom  się  nawet  nie chce  parę  slow  napisać  i  odezwać ….. 


  Tak sobie myślę, że to dotyka wielu osób. Trudno nawet mówić o znieczulicy. Prawdopodobnie, kiedy by się okazało, że potrzebujemy pomocy, to ludzie, którzy wydaje się "zapomnieli o naszym istnieniu", stanęliby na wysokości zadania... Tylko tak trudno sobie uświadomić, co w życiu - takim codziennym - jest ważne.
   Czytałam kiedyś tekst pewnej Pani, która miała kontakt z osobami umierającymi. Jakaś zadziwiająca zgodność odpowiedzi na pytanie: "czego żałują?". I między innymi były tam słowa o utracie bliskich relacji z dawnymi przyjaciółmi, z ludźmi wokół... Od tej pory stwierdziłam, że będę troszczyła się o ten kontakt, nie czekam na telefon, chociaż wiem, że przecież druga strona też mogłaby zadzwonić. Widać tak ma być... I bardzo się cieszę, kiedy ktoś się odzywa……


 Widzę jak bogaty i wypełniony treścią staje się temat "Moje troski i smutki".
Nie wierzę, że nie macie radosnych chwil w swoim życiu.
Czasem małe rzeczy, drobiazgi potrafią uradować.
Dzisiejszy, mijający już dzień. Piękny słoneczny, ciepły. Tak bardzo juz WIOSENNY.
Ptaki śpiewające za oknem, przyroda budząca się do życia.
Uśmiech, może jakaś miła rozmowa z sąsiadem.
Życie składa się z tylu dobrych chwil.
  Dzielmy się tym co nas w danym dniu, tygodniu uradowało...  choćby to miała być wyprasowana zaległa kupka ciuchów...
Moja nadal leży i czeka, ale ogarnęłam inną zaległą pracę w swoim domu, z której się bardzo cieszę.

  Inna radość. Pobudka w  nocy, dziecko głodne...  Zwykle średnio zadowolona jestem kiedy trzeba o 2 czy o 3 w nocy wstać, żeby dziecko nakarmić, czy przewinąć, ale dzisiaj kiedy maluszek z taką radością i donośnym głosem zaczął gaworzyć w środku nocy, wybuchnęliśmy z mężem śmiechem.
Wypełnijmy też tą część naszego Forum, aby pokazać, że Chrześcijanie to ludzie radośni, czasem pomimo…..

  A właśnie, że był taki miły moment. Wczoraj. Odwiedziła mnie koleżanka, z którą byłam rok temu na pieszej pielgrzymce w Licheniu. Zjadłyśmy sobie lody, napiłyśmy się kawy.
Wcześniej weszłam do pokoju syna, który nadal ze mną nie rozmawia, a on na mój widok, odwrócił się w moją stronę, zdjął z uszu słuchawki ( tego nigdy nie robi) i jakby kąciki ust mu lekko zadrgały….

  Tak wiele jest bólu i smutku w nas, ze niekiedy nawet nie dostrzegamy tych radosnych momentów. Jak się Was czyta to aż lżej się robi na sercu. Może właśnie powinniśmy się cieszyć z cudzych radosnych chwil. Ja zaczynam dostrzegać swoje Male radosne chwile. Już to ze mogę sie modlić  z Wami i za Was i to ze Wy modlicie się razem ze mną w moich intencjach daje mi dużo radości . Dzisiaj kończę swoja 3 Nowennę Pompejańską i mam jakaś taka dziwna radość w sercu, że dałam rade, ze wytrwałam i dzisiejsze Święto też jest radosne…..


 Po stracie
  Na pewno ogromną pomocą są rozmowy z kimś, kto sam przez to przeszedł.
Kiedy 8 lat temu straciłam synka (20 tc) przez tzw. "przypadek" trafiłam na forum dla mam po stracie dzieci. Nawiązałam bliski kontakt z dziewczyną, która straciła 4 dzieci. Byłyśmy dla siebie wielkim wsparciem.
Nie ukrywam, że mąż też mi pomagał jak potrafił, ale on przeżywając to po swojemu, czyli po "męsku" chyba nie do końca potrafił mnie zrozumieć……

 Ogromnie ważne jest wsparcie najbliższej osoby.....
2 lata temu straciłam mego synka Dominika w 19 t.c i wtedy niestety nie znalazłam wsparcia w najbliższej mi osobie, mężczyźni może i inaczej wszystko przeżywają, ale mnie to wszystko bardzo bolało...Cała ta sytuacja sprawiła, że jeszcze bardziej zbliżyłam się do Boga u niego szukałam ukojenia i pocieszenia, myślę że tylko dzięki modlitwie nie odbiło się to na mojej psychice.
 Ludzie myślą, że jak odchodzi nie narodzone dziecko to nie jest to aż takie ciężkie przeżycie niż jak odchodzi ktoś kto był zanim wiele lat, na pewno ciężej jest w drugim przypadku ale śmierć nie narodzonego dziecka jest też ciężkim przeżyciem szczególnie dla matki, która widziała dziecko na usg, słyszała bicie serca i czuła kopnięcia...mnie bardzo zabolało gdy mi szwagierka powiedziała "daj sobie spokój, zapomnij już" tylko jak można zapomnieć o swoim dziecku?.....

  Uświadomiłyście mi i może tez innym, jak ważne jest aby rozmawiać z kobietami, które przeszły przez doświadczenie śmierci swojego dziecka. Powróciły wspomnienia sprzed 6 lat, kiedy moja synowa spodziewała się dziecka. To była wielka radość dla wszystkich i jedna noc, zmieniła wszystko…..

 Ja też przeżyłem z Żoną tę tragedię... tylko, że w tak wczesnej fazie ciąży, że np. o grobku nawet mowy być nie mogło.
To było pierwsze Dziecko.
U nas był szloch przez dłuższy czas przy wieczornej modlitwie....
Tylko rodzina wiedziała, że oczekujemy Dziecka.... ale nigdy nikt, nic nie wspomniał.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.