Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________

14.02.2021

„Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” (Mk 1, 40).


Uzdrowienie trędowatego, które jest tematem dzisiejszej perykopy, stanowi swoistą konkretyzację, poprzez opis pojedynczego, szczególnie silnego w swojej wymowie, przykładu uzdrowienia trędowatego, taumaturgicznej działalności Jezusa.

Pozycja społeczna osoby chorej na trąd, ze względu na specyfikę tej choroby, była szczególnie ciężka. Praktycznie osoba taka była skazana nie tylko na powolną śmierć ciała, ale przez odrzucenie, stygmatyzację i niemożność uczestnictwa w kulcie, doświadczała śmierci duchowej. Taka ekstremalna sytuacja wyzwala w człowieku to, co najgorsze lub to, co najlepsze. Pogrąża się on w rozpaczy i nienawiści do świata, lub przeciwnie: znajduje w sobie siły, by walczyć o wyzwolenie z choroby, o powrót do normalności.

Trędowaty z dzisiejszej perykopy należy do drugiej grupy. Jak pisze św. Marek: „Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić»” (Mk 1, 40).

Po pierwsze, inicjatywa zdaje się leżeć po jego stronie. Trędowaty nie czeka, aż los uśmiechnie się do niego, ale – łamiąc zasady – zdobywa się na odwagę i przychodzi do Jezusa. Na pewno nie jest mu łatwo, zdaje sobie sprawę z kary, jaka może go czekać. Ty niemniej, podobnie jak uczyni to kobieta chora na krwotok, dostrzega w Jezusie Tego, który ma moc uwolnić go z choroby. Nie wiemy, skąd wzięła się u niego ta głęboka wiara, jednak możemy się domyślać, że skoro, jak uczy Apostoł Narodów, „Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus»” (1 Kor, 12, 3), to – w ostatecznym rozrachunku – mamy tu do czynienia z przemieniającym działaniem w sercu człowieka, który wedle jego pobratymców był przez Boga pokarany i ze wstrętem odrzucony, Ducha Boga, który „jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą” (Flp 2, 15). Powinno to dać do myślenia tym wszystkim, którzy z łatwością szafują osądami. Dla Boga nikt nie jest stracony i dopóki żyje ma szansę nawrócenia i zbawienia.

Po drugie, trędowatego cechuje głęboka mądrość lub intuicja, pozwalająca mu w taki sposób zwrócić się do Jezusa, aby osiągnąć swój cel. Oczywiście Boga do niczego zmusić nie można, ale z całą pewnością można prosić Go w taki sposób, że uczyni to, o co Go prosimy. Trędowaty, w jednym zdaniu, zawarł jednocześnie wiarę w uzdrawiającą moc Jezusa, a jednocześnie pozostawił Mu pełną wolność w podjęciu decyzji. Podobnie Syrofenicjanka, nie przeciwstawiając się woli Jezusa, na Jego twarde słowa: „Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom” (Mk 7, 27), z pokorą odpowiedziała: „Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci” (Mk 7, 28) i uzyskała łaskę uwolnienia dla swojej córki. Sam Jezus, gdy nadeszła Jego godzina, dał nam przykład modlitwy doskonałej: „Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!” (Mk 14, 36). Jest w niej synowska miłość, wiara we wszechmoc Boga i całkowite zdanie na Jego wolę. Św. Paweł pisze, że modlitwa Pana została przez Ojca wysłuchana: „Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości” (Hbr 5, 7). Przez paschę Syna wypełniła się zbawcza wola Ojca i otrzymaliśmy w Duchu Świętym łaskę odkupienia i synostwa Bożego.

Po trzecie, ostateczną przyczyną uzdrowienia trędowatego była miłość Chrystusa, przez którego słowa i czyny objawia się w działaniu odwieczna miłość Boga do każdego człowieka: „Zdjęty litością (gr. splanchnistheis), wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę (gr. Thelo), bądź oczyszczony!». Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony” (Mk 1, 41-42). Miłość Chrystusa przejawia się w Jego woli niesienia zbawienia każdemu, kto zechce się na nie otworzyć, przyjmując z wiarą pełną pokory postawę poddania Jego woli. W ten sposób upodabniamy się do Jezusa, który był całkowicie oddany Ojcu, a pełnienie Jego woli było dla Niego niezbędne jak pokarm: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło” (J 4, 34). Wyrazem całkowitego oddania się swojej zbawczej misji był gest Jezusa, który bez wahania „wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego” (Mk 1, 41). W uzdrowienie trędowatego Jezus angażuje się cały: ciało/człowieczeństwo – przez dotyk oraz wszechmocne słowo/bóstwo (Jezus nie przestaje ani na chwilę być Logosem – Słowem).

Gdzie podział się „trąd duchowy”, który razem z chorobą opuścił proszącego? Po prostu znikł, czy też obciążył zapis dłużny, który Jezus wziął na siebie, by zanieść go na krzyż i tam definitywnie za niego „spłacić” (por. Kol 2, 14)? Jeżeli wybierzemy drugą odpowiedź, to znając cenę za nasze grzechy, również te „lekkie”, powinniśmy zmienić nasz do nich stosunek i zawsze na poważnie traktować wezwanie św. Pawła: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” (1 Kor 6, 19-20).

                                                                     Arek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.