Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________

02.10.2016

„Słudzy nieużyteczni jesteśmy” (Łk 17, 10)


  W perykopie ewangelicznej, którą słyszymy w dzisiejszej Liturgii Słowa, Pan Jezus wprowadza nas w misterium autentycznej wiary, która jest służebną odpowiedzią na powołanie do świętości, będące w swojej istocie uczestnictwem w życiu Trójcy Przenajświętszej. To niewyobrażalne doświadczenie (por. 1 Kor 2, 9), którego pełnię poznamy w życiu wiecznym, jest nam dane przez Wszechmogącego Ojca już tu, w naszym życiu doczesnym, poprzez Kościół, w chrześcijańskim życiu sakramentalnym, którego prawdziwym źródłem i  szczytem jest Eucharystia (por. (Sobór Watykański II, konst. Lumen Gentium, 11). Uczestnictwo w Eucharystii jest bowiem uczestnictwem w męce i śmierci Pana Jezusa, tym niewysłowionym akcie miłości Boga ku nam, który wiedzie ku autentycznemu Zmartwychwstaniu i Życiu. Spożywając ciało Zbawiciela, który je za nas wydał (por. Łk 22, 19), jednoczymy się z nim realnie i w sposób tak intymny, że pozazdrościć go nam mogą sami aniołowie w niebie, jak pisała św. siostra Faustyna: „Najuroczystsza chwila w życiu moim, to chwila, w której przyjmuję Komunię świętą. Do każdej Komunii świętej tęsknię i za każdą Komunię świętą dziękuję Trójcy Przenajświętszej. Aniołowie, gdy by zazdrościć mogli, to by nam dwóch rzeczy zazdrościli: - pierwszej - to jest przyjmowania Komunii św., a drugiej - to jest cierpienia”.(Dz 1804)


  W odróżnieniu od wcześniejszych pouczeń Pana Jezusa, które zawierały ton polemiczny i były zwrócone również do słuchających Go faryzeuszy (por. Łk 16, 14), w rozdziale 17 Ewangelii św. Łukasza, Zbawiciel zwraca bezpośrednio się do uczniów, a następnie do samych Apostołów,  udzielając im różnych cennych pouczeń dotyczących życia według Jego Dobrej Nowiny, życia według „ducha”, jak napisze później św. Paweł Apostoł w swoich natchnionych listach. Tematy tego nauczania: nie dawanie zgorszenia, szczególnie maluczkim; obowiązek przebaczania zawsze, ilekroć zostaniemy o to poproszeni; niewyobrażalna moc wiary; oraz nieustanne zachowywanie postawy pokornej służby, wyznaczają niejako etapy postępowania w drodze ku świętości, to znaczy upodabniania się do samego Zbawiciela. Każdy z tych „stopni wtajemniczenia”, mógłby stanowić osobny temat rozważań. Dziś Kościół zaprasza nas, byśmy skupili uwagę na dwóch ostatnich.

  „Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary!» Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: "Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!", a byłaby wam posłuszna” (Łk 17, 5-6). Ten krótki fragment jest dla Ewangelisty bardzo ważny, co wyraża sposób, w jaki św. Łukasz przedstawia  osoby dialogu. Apostołowie są najważniejszymi i najbliższymi uczniami Jezusa. Reprezentują dwanaście pokoleń Izraela, a zatem symbolicznie Lud Nowego Przymierza, jakie Bóg zawarł z ludzkością przez krew swego Jednorodzonego, Umiłowanego Syna. Na ich barkach spocznie wkrótce, w sposób nieporównywalny z innymi uczniami, ciężar głoszenia Dobrej Nowiny i budowania Bożego królestwa na ziemi. Tę dostojność ewangelicznego opisu podkreśla fakt, że św. Łukasz posługuje się tytułem „Pan” (gr. Kirios), które od początków chrześcijaństwa służyło podkreśleniu boskiej natury Jezusa z Nazaretu.  Doskonale prawdę tę wyraża św. Paweł, w przepięknej syntezie naszej wiary, zawartej w liście do Efezjan, zestawiając ze sobą wyznanie wiary z jednego Pana i Boga, do którego mamy dostęp w mistycznym Ciele Chrystusa, przez uświęcającą moc Ducha Świętego:  „Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich” (Ef 4, 4-6).

  Pretekstem do wygłoszenia przez Jezusa nauki dotyczącej wiary jest prośba uczniów, której motywacje podaje nam św. Mateusz Ewangelista w swoim opisie uwolnienia przez Jezusa epileptyka od złego ducha: „Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: «Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?» On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: "Przesuń się stąd tam!", a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was. <Ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem>»” (Mt 19, 21). Rozumowanie uczniów Pana było proste: skoro czegoś chcemy, to prosimy Mistrza, który może nam tego udzielić. Nie mamy wiary wystarczającej, aby rozprawić się z „trudniejszymi” do wyrzucenia demonami? Poprośmy Jezusa. Chcemy zajmować wyższe od innych miejsca na uczcie w królestwie Bożym? Poprośmy Jezusa, tylko pośpieszmy się, aby któryś innych uczniów nas nie uprzedził! (por. Mk 10, 35-40). Sam Zbawiciel zdawał się niejako pobudzać ich wyobraźnię, wskazując na ogromną „władzę”, jaką niesie ze sobą prawdziwa wiara, skoro nawet wiara tak niewielka jak ziarnko gorczycy może dać siłę zdolną do przeniesienia – mocą rozkazu – niezwykle trudne do wykorzenienia, z racji na swoje rozrośnięte korzenie, drzewo morwy, i przeniesienia go w morze. Albo jak czytamy w wersji św. Mateusza, równie malutka, ale autentyczna wiara umożliwia dokonanie podobnego cudu z całą górą. Dopiero później, oświeceni przez Ducha Świętego, uczniowie przypomną sobie słowa Zbawiciela o poście i modlitwie, i zrozumieją hiperbolę Pana w jej prawdziwym kontekście, o czym świadczą przekazy tradycji, jakie lud Boży zachował odnośnie pobożności św. Jakuba Większego Apostoła, który „wskutek modlitwy skórę na kolanach twardszą od skóry wielbłąda”.

  Wskazówkę, by zrozumieć czym jest autentyczna wiara, znajdujemy w hipotetycznym zachowaniu morwy: „a byłaby wam posłuszna (gr. hypekousen)” (Łk 17, 6). Słowo to występuje również w liście św. Pawła do Hebrajczyków: „Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał (gr. hypekousen) wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie” (Hbr 11, 8). Zatem wiara, o której uczy nas Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii jest odpowiedzią, w posłuszeństwie, na słowo Boże, jak uczy nas Kościół Katolicki w Katechizmie: „Przez swoje Objawienie "Bóg niewidzialny w nadmiarze swej miłości zwraca się do ludzi jak do przyjaciół i obcuje z nimi, by ich zaprosić do wspólnoty z sobą i przyjąć ich do niej" Adekwatną odpowiedzią na to zaproszenie jest wiara. Przez wiarę człowiek poddaje Bogu całkowicie swój rozum i swoją wolę. Całą swoją istotą człowiek wyraża przyzwolenie Bogu Objawicielowi. Pismo święte nazywa odpowiedź człowieka objawiającemu się Bogu "posłuszeństwem wiary. Być posłusznym (ob-audire) w wierze oznacza poddać się w sposób wolny usłyszanemu słowu, ponieważ jego prawda została zagwarantowana przez Boga, który jest samą Prawdą. Wzorem tego posłuszeństwa, proponowanym nam przez Pismo święte, jest Abraham. Dziewica Maryja jest jego najdoskonalszym urzeczywistnieniem” (KKK 142 – 144). Warto razem z Kościołem zachwycić się nad posłuszeństwem wiary Abrahama, „ojca” Ludu Starego Przymierza: „List do Hebrajczyków, głosząc wielką pochwałę wiary przodków, podkreśla w sposób szczególny wiarę Abrahama: "Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał (okazał posłuszeństwo) wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie" (Hbr 11, 8). Przez wiarę żył jak "cudzoziemiec" i "pielgrzym" w Ziemi Obiecanej. Przez wiarę Sara otrzymała moc poczęcia syna obietnicy. A w końcu przez wiarę Abraham złożył w ofierze swego jedynego syna”. Abraham urzeczywistnia w ten sposób definicję wiary zawartą w Liście do Hebrajczyków: "Wiara... jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy" (Hbr 11, 1). "Uwierzył Abraham Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość" (Rz 4, 3) 7. Dzięki tej "mocnej wierze" (Rz 4, 20) Abraham stał się "ojcem wszystkich tych, którzy... wierzą" (Rz 4, 11. 18)” (KKK 145 – 146). Tym bardziej należy pochylić się z pokorą wobec wiary Maryi, „Matki” Ludu Nowego Przymierza: „Dziewica Maryja urzeczywistnia w sposób najdoskonalszy posłuszeństwo wiary. W wierze przyjmuje Ona zapowiedź i obietnicę przyniesioną przez anioła Gabriela, wierząc, że "dla Boga... nie ma nic niemożliwego" (Łk 1, 37) , i dając swoje przyzwolenie: "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa!" (Łk 1, 38). Elżbieta pozdrawia Ją: "Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana" (Łk 1, 45). Z powodu tej wiary wszystkie pokolenia będą Ją nazywały błogosławioną. Przez całe Jej życie, aż do ostatniej próby, gdy Jezus, Jej Syn, umierał na krzyżu, nie zachwiała się wiara Maryi. Maryja nie przestała wierzyć "w wypełnienie się" słowa Bożego. Dlatego Kościół czci w Maryi najczystsze wypełnienie wiary” (KKK 148-149).

  Jednocześnie należy pamiętać, że prośba Apostołów o „przymnożenie” (gr. prosthes) wiary jest, przy zachowaniu właściwej postawy, jak najbardziej zasadna, ponieważ wiara jest łaską, darem, który w żaden sposób nie umniejsza naszej wolności i godności ludzkiej, przeciwnie wynosi je na wyższy poziom: „Gdy św. Piotr wyznaje, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga żywego, Jezus mówi do niego, że nie objawiły mu tego "ciało i krew, lecz Ojciec... który jest w niebie" (Mt 16, 17) 16. Wiara jest darem Bożym, cnotą nadprzyrodzoną wlaną przez Niego. "By móc okazać taką wiarę, trzeba mieć łaskę Bożą uprzedzającą i wspomagającą oraz pomoce wewnętrzne Ducha Świętego, który by poruszał serca i do Boga zwracał, otwierał oczy rozumu i udzielał «wszystkim słodyczy w uznawaniu i dawaniu wiary prawdzie»". Wiara jest możliwa tylko dzięki łasce Bożej i wewnętrznej pomocy Ducha Świętego. Niemniej jednak jest prawdą, że wiara jest aktem autentycznie ludzkim. Okazanie zaufania Bogu i przylgnięcie do prawd objawionych przez Niego nie jest przeciwne ani wolności, ani rozumowi ludzkiemu. Już w relacjach międzyludzkich nie jest przeciwna naszej godności wiara w to, co inne osoby mówią nam o sobie i swoich zamierzeniach, oraz zaufanie ich obietnicom (na przykład, gdy mężczyzna i kobieta zawierają małżeństwo), aby wejść w ten sposób we wzajemną komunię. Jeszcze mniej sprzeczne z naszą godnością jest więc "okazanie przez wiarę pełnego poddania naszego rozumu i naszej woli objawiającemu się Bogu" i wejście w ten sposób w wewnętrzną komunię z Nim” (KKK 153-154).

  Właśnie w kontekście „posłuszeństwa wiary”, które jest odpowiedzią na zaproszenie do wejścia w wewnętrzną komunię z Bogiem, czyli otwarcia na „przebóstwienie”, należy rozumieć słowa Pana Jezusa o pokornej służbie: „Kto z was, mając sługę (gr. doulon), który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: "Pójdź i siądź do stołu?" Czy nie powie mu raczej: "Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił?" Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: "Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać"»” (Łk 17, 7-10). Chrystus kolejny raz odwołał się do zasad panujących w ówczesnym świecie. Do obowiązków sługi, czy niewolnika należała nie tylko praca w polu, ale również usługiwanie panu w domu. Prawdziwa przepaść społeczna, jaka dzieliła te dwie grupy ludzi sprawiała, że panowie prawie nigdy nie jadali ze służbą, która zajmowała się sobą dopiero wówczas, gdy zaspokojone zostały potrzeby pana. Jezus odwołuje się to tych realiów, aby wskazać Apostołom, iż stając się, w posłuszeństwie wiary, sługami Słowa, powinni – podobnie jak niewolnicy i słudzy, których spotykali codziennie na swojej drodze – wypełniać powierzone im obowiązki bez oczekiwania na wdzięczność i ewentualną nagrodę za swoją służbę. Być może Jezus czynił aluzję do zachowania faryzeuszy, których postawa religijna była pełna fałszu i formalizmy, w którym niemal komercyjnie traktowali swoją relację z Bogiem, licząc na to, że swymi praktykami religijnymi „kupią” od Pana miejsce w niebie. Z pewnością Jezus bardzo dobrze widział rodzącą się między Apostołami konkurencję i zazdrość, które niszczyły wzajemną miłość i jedność: „Powstał również spór między nimi o to, który z nich zdaje się być największy. Lecz On rzekł do nich: «Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przyjmują nazwę dobroczyńców. Wy zaś nie tak [macie postępować]. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa! Któż bowiem jest większy? Czy ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy” (Łk 22, 24-27). To ostatnie zdanie oddaje najgłębszy sens dzisiejszej perykopy ewangelicznej. Jezus Chrystus jest zapowiadanym Sługą Bożym: „jak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Oto mój Sługa; którego wybrałem, Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie prawo narodom. Nie będzie się spierał ani krzyczał, i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą” (Mt 12, 17-21). Służenie samo w sobie rzadko bywa przyjemne, szczególnie gdy wiąże się z cierpieniem i śmiercią. Jezus właśnie takiej służby się podjął: „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 6-8). To służebne uniżenie, które Jezus symbolicznie wyraził w umyciu nóg uczniom podczas Ostatniej Wieczerzy, jest wyrazem Miłości Boga Trójjedynego do człowieka, która teraz powinna stać się najważniejszym prawem w relacjach między Jego dziećmi: „Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować” (J 13, 14-17).

  Od swoich Apostołów w pierwszej kolejności, ale również od wszystkich swoich uczniów, Jezus oczekuje, abyśmy Go naśladowali w Jego kenozie, która wyraża się w naszym codziennym, pokornym i pełnym zawierzenia Bogu niesieniu krzyża (por. Łk 9, 23). W tym sensie można również rozumieć polecenie Odkupiciela: „Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: "Słudzy nieużyteczni (gr. achreioi) jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać” (Łk 17, 10). Na pierwszy rzut oka taka postawa zdaje się być przesadzona. Św. Mateusz posługuje się tym samym słowem, gdy opisuje tragiczny los sługi, który całkowicie zawiódł oczekiwania pana, ponieważ nie pomnożył zawierzonych mu talentów: „A sługę nieużytecznego (gr. achreion) wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 25, 30). Brzmi to tym bardziej złowieszczo, że zaraz po przypowieści o talentach Pan Jezus mówi o Sądzie Ostatecznym i nagrodzie, lecz również karze wiecznego potępienia dla tych, którzy nie byli miłosierni dla bliźnich. Tymczasem w naszej perykopie niewolnicy, którzy uczynili wszystkie polecenia pana, powinni postawić się w niekorzystnym świetle, wyrzec się jego pochwały i w ten sposób pozbawić się być może jedynej nagrody, na jaką mogli liczyć. Lecz właśnie w ten sposób, „uniżając samych siebie”, uczniowie upodobnią się do Jezusa, ich prawdziwego Pana, który stanie się dla nich w ten sposób jedyną prawdziwą nagrodą, tak jak dla Jezusa największą nagrodą jest pełnienie woli Ojca i przysparzanie Mu chwały: „Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał” (J 17, 4-5). Ojciec, który zawsze wysłuchuje swojego umiłowanego Syna (por. J 11, 41-42) i tym razem wysłuchał Jego prośbę: „Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca” (Flp 2, 9-11). Podobnie uczeń, który całkowicie opróżni swoją duszę ze wszystkich bożków, zostanie wypełniony Duchem Świętym, Miłością Bożą, przez co stanie się „bezużyteczny”, ponieważ tam gdzie jest prawdziwa miłość, tam użyteczność sługi dla pana ustępuje poświęceniu dziecka względem kochającego rodzica. Wówczas taki uczeń, świadom nagrody, która czeka na niego w niebie, a którą jest sam Bóg, będzie mógł za św. Pawłem powiedzieć pełen radości płynącej z nadprzyrodzonej łaski: „Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim - nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze - przez poznanie Jego: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach - w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też [to] zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa” (Flp 2, 7-12).       
                                                                     Arek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.