Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________

02.04.2017

„Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” (J 11, 26)


   Historia wskrzeszenia Łazarza, którą Kościół rozważa podczas Liturgii Słowa piątej niedzieli Wielkiego Postu, w sposób szczególny przygotowuje nas do głębokiego przeżycia Misterium Paschalnego. W dziesiątym rozdziale Ewangelii św. Jana Jezus objawił się jako Dobry Pasterz, który podczas uroczystości poświecenia Świątyni, mówił do Żydów : „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10, 27-30). Żydzi właściwie zrozumieli przesłanie Jezusa, lecz całkowicie je odrzucili, znając Go za bluźniercę: „Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga” (J 10, 33). Tymczasem to właśnie na swoje czyny wskazuje Jezus, gdy mówi o sobie, jako Synu Bożym: „Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie! Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu” (J 10, 37-38).

  W Czwartej Ewangelii, Jezus trzykrotnie deklaruje, że jest Bogiem, mówiąc o sobie: JA JESTEM. Za każdym razem deklaracji tej towarzyszą znaki, które są potwierdzeniem Jego prawdomówności. Po cudownym rozmnożeniu chleba, w mowie eucharystycznej Jezus oznajmił: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6, 51). Po tym, jak Pan powiedział o sobie: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12), dokonał uzdrowienia człowieka ślepego od urodzenia, które było tematem rozważań w poprzednią niedzielę.
Dziś również, zwracając się do Marty, Jezus powie: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11, 25), a następnie dokona wskrzeszenia Łazarza. Jezus jest zatem, wraz z Ojcem i Duchem Świętym, tym samym Bogiem, Miłośnikiem Życia (por. Mdr 11, 26), który przemawiał do Mojżesza w krzaku ognistym i trwał przy narodzie wybranym, mimo jego licznych grzechów i niewierności. Zmartwychwstanie ciała jest w tym kontekście darem Miłości Boga Życia dla człowieka powołanego do całkowitego zjednoczenia ze swoim stwórcą.  „A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją»” (Łk 20, 37-38).

Św. Paweł uczy nas, że śmierć jest następstwem grzechu pierworodnego: „przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli” (Rz 5, 12). W ten sposób staliśmy się, jako rodzaj ludzki, nieprzyjaciółmi Boga i tylko odkupieńcza śmierć Jego Syna mogła przywrócić nas do pełni życia: „Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej, będąc już pojednani, dostąpimy zbawienia przez Jego życie” (Rz 5, 10). Wskrzeszanie Łazarza, które dokonało się podczas ostatniej drogi Jezusa do Jerozolimy, jest antycypacją paschalnego zwycięstwa Jezusa nad grzechem i śmiercią, której beneficjentami są ci wszyscy, którzy przez chrzest zanurzyli się w Jego śmierci: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie” (J 6, 4-5). Tym, który czyni możliwym głębokie zjednoczenie chrześcijanina z Jego Panem i Mistrzem jest Duch Święty, o czym mówi dzisiejsze, drugie czytanie: „A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha” (Rz 9, 11).

Na wstępie dzisiejszej perykopy św. Jan przedstawia nam jej głównych bohaterów. I choć wskrzeszenie dotyczy Łazarza, to wydaje się, że ważniejsza jest jego siostra Maria. Przedstawiając ją, Ewangelista nawiązuje do wydarzeń, które będą miały miejsce w Betanii,  sześć dni Przed Paschą: „Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi” (J 11, 1-2). Ten niecodzienny i gorszący dla Judasza epizod, został przez Jezusa zinterpretowany jako antycypacja czynności związanych z Jego pogrzebem: „Zostaw ją! Przechowała to, aby [Mnie namaścić] na dzień mojego pogrzebu” (j 12, 7). Możemy zatem rozumieć, że opisywane wydarzenie należy interpretować przez pryzmat Paschy Chrystusa, jako największego dowodu zbawczej miłości Boga do człowieka:  jak Jezus wskrzesił Łazarza dzięki mocy danej Mu od Ojca na znak, że jest On Panem życia, tak już niedługo Ojciec przywróci do życia Jezusa, potwierdzając w ten sposób, iż jest on rzeczywiście Jego Synem. Obecność na wspomnianej uczcie Łazarza, który „był jednym z zasiadających z Nim przy stole” (J 12, 2), a zatem, jak się można domyślać, spożywającym podane tam potrawy, wskazuje na fakt, iż jego wskrzeszenie było cudem realnym, i bynajmniej nie chwilowym, przypominającym w tym aspekcie Zmartwychwstanie Jezusa, który, ukazawszy się uczniom trzeci raz w Galilei  przygotował posiłek dla uczniów: „A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. (…) Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?» bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im - podobnie i rybę” (J 21, 9. 12-13).

Początek dzisiejszej perykopy przypomina historię uzdrowienia ślepego od urodzenia, którą jednak przewyższa w swoim dramatyzmie. W reakcji na pytanie uczniów:  „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice?” (J 9, 2), Jezus dystansuje się od wizji mściwego Boga, który kalectwem każe za grzechy, wskazując na tajemnicę Bożej Opatrzności, wedle której „[stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże” (J 9, 3), czyli wydarzyło się coś, co przyczyni się do realizacji zbawczej misji Pana. Analogiczne, Jezus zareagował na wieść o chorobie Łazarza: „Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz (gr. hon phileis)». Jezus usłyszawszy to rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą»” (J 11, 3-4). Łazarz był jest anonimowym chorym, których setki codziennie błagały Pana o uzdrowienie. Maria i Marta, które liczyły na uzdrowienie Łazarza, odwołały się do przyjaźni jaka łączyła Mistrza z Nazaretu z ich bratem. Ewangelista precyzuje, że Jezusa z rodziną z Betanii łączyło uczucie głębsze niż zwykła przyjaźń (gr. philia), i dodaje, że Jezus nie pośpieszył, aby go uzdrowić: „A Jezus miłował (gr. egapa) Martę i jej siostrę, i Łazarza. Mimo jednak że słyszał o jego chorobie, zatrzymał się przez dwa dni w miejscu pobytu” (J 11, 5-6). Jezus, właśnie dlatego, że jest całkowicie podporządkowany woli Ojca, może niejako patrzeć Jego oczyma, zaś – jak czytamy w 1 Księdze Samuela – w kontekście wyboru Dawida na króla, a zatem niezwykle ważnego wydarzenia w historii zbawienia, „nie tak bowiem człowiek widzi <jak widzi Bóg>, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce»” (1 Sm 6, 1). Zatem właśnie dlatego, że kocha Martę, Marię i Łazarza, Jezus zwleka z przybyciem do Betanii. Mistrz chce bowiem dla nas dobra największego, które jest również Jego udziałem: abyśmy doskonale wypełnili wolę Boga Ojca, włączeni w Jego odwieczny, opatrznościowy plan zbawienia każdego człowieka. Ponadto, dla Jezusa śmierć biologiczna nie jest prawdziwym nieszczęściem człowieka, lecz grzech: to on jest prawdziwą śmiercią, przed którą nas ostrzega, mówiąc: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10, 28). Jezus wiedział, że choroba i następujący po niej zgon Jego przyjaciela, a zatem z pewnością człowieka dobrego i sprawiedliwego, nie mogły prowadzić do śmierci. Dla Jezusa bowiem, przyjacielem jest ten, kto słucha Jego słów i wypełnia Jego przykazania: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję” (J 15, 14). Zaś przykazanie Zbawiciela polega na naśladowaniu Go w miłości, która jest dawaniem siebie bliźnim, aż po oddanie za nich życia: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 12-13). W tym sensie można powiedzieć, że cudem nie mniejszym od przywrócenia do życia, było - przez nadanie dramatycznemu i bolesnemu wydarzeniu, jakim jest śmierć, znaczenia jako znaku dla nas, wskazującego na bliską Paschę Pana, z jej zwycięstwem nad śmiercią – uczynienie z Łazarza symbolem samego Zbawiciela.

Późniejsza rozmowa Jezusa z uczniami, a następnie z Martą i Marią będzie okresem dojrzewania Dwunastu, oraz dwóch  niezwykłych uczennic Zbawiciela, do zrozumienia głębokiego sensu, jaki Opatrzność Boża nadała śmierci Łazarza. Jezus bowiem bez lęku przez Żydami, podporządkował się prowadzeniu Ducha Świętego i nie zważał na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie czekało Go w Betanii, pod nosem czyhających na Jego życie autorytetów religijnych. Swoją ufność Pan wyraził, mówiąc o chodzeniu w świetle i ciemności: „Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła»” (J 11, 9). Światłem jest posłuszeństwo woli Ojca. Kto tak postępuje jest szczęśliwy / błogosławiony przez Boga i niczego nie musi się lękać, jak głosi Psalm 1:  „Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie siada w kole szyderców, lecz ma upodobanie w Prawie Pana, nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą. Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną: co uczyni, pomyślnie wypada” (Ps 1, 1-3).

Jezus wdał się swoim zwyczajem w dyskusję z uczniami, posługując się językiem symbolicznym, który oni rozumieli dosłownie, lecz szybko zrezygnował z tej formy nauczania i „powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się (gr. chairo), że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego!»” (J 11, 14). Ta krótka wypowiedź Pana pokazuje nam, jak Jego system wartości różni się od naszego. Żaden człowiek nie ucieszyłby się z śmierci swojego przyjaciela, o którym wiedziałby, że prawdopodobnie z wielką nadzieją liczył na uzdrowienie i zmarł nie doczekawszy się od nas pomocy. Tymczasem dla Jezusa, który wiedział jak skończy się ta historia, nieobecność przy łożu Łazarza była powodem radości, ponieważ dzięki temu Jego uczniowie mieli uwierzyć. Wiara Jego ucznia jest dla Jezusa absolutnym priorytetem, ponieważ jest ona dobrem większym od życia. Zarówno uczniowie, którzy wyrazili głosem Tomasza papierową, jak się okazało w konfrontacji z Żydami, odwagę i determinacje, by oddać życie za Mistrza, oraz Marta i Maria muszą się jeszcze tej prawdy nauczyć. Powinniśmy zatem pamiętać, gdy podejmujemy nasze codzienne wybory i mierzymy się czasem z osobistymi tragediami, słowa Jezusa: „Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?” (Łk 9, 25), oraz mieć na uwadze prawdę, że dla tego, kto jest bliski Przenajświętszemu Sercu Pana Jezusa nie ma śmierci. Jezus bowiem powiedział do uczniów „Chodźmy do niego!” jakby mówił o żywym człowieku. Łazarz był dla Jezusa jak najbardziej żywy, co wkrótce udowodnił.

Przybywszy w pobliże Betanii Jezus zatrzymał się, gdyż do wioski przybyli  Żydzi, którzy chcieli pocieszyć siostry Łazarza. „Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Rzekła Marta do Niego: «Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat»” (J 11, 20-27). Dom Łazarza, w którym przebywali Żydzi stał się przez to niejako miejscem ciemności i śmierci. Marta opuściła go, aby  wyjść na spotkanie Światła. Mimo, że uczyniła Jezusowi wyrzut, że nie przybył by ocalić jej brata, wiara Marty w Jego orędownictwo u Boga pozostała niezachwiana. Jezus jest dla niej niczym Mojżesz, który orędował za ludem, ilekroć ten dopuszczał się nieposłuszeństwa. Jezusa jednak to nie zadowala. Pragnie On doprowadzić swoich rozmówców do poznania Jego prawdziwej tożsamości i wyznania wiary. Tak właśnie uczynili Samarytanie: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata” (J 4, 42); uwierzył w Jezusa uzdrowiony ślepy od urodzenia, odpowiadając na Jego pytanie: „Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego? (…) On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon” (J 9, 35.38). Jednak wiara Marty wręcz zachwyca, zważywszy, iż Ten, w którego pomoc wierzyła ona sama, Maria i Łazarz, nie przybył, aby uratować jej brata przed śmiercią, a teraz oczekuje od pogrążonej w bólu, by wyznała wiarę, że On jest Zmartwychwstaniem i Życiem, oraz że każdy kto uwierzy w mocy tej wiary będzie żył wiecznie. Spotkanie z Jezusem przywróciło Marcie nadzieję, oraz przymnożyło jej wiary, czego dowodem jest przepiękne wyznanie: „Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat»” (J 11, 27).  

Spotkanie Jezusa z drugą siostrą Łazarza cechuje wymiar bardziej emocjonalny: „A gdy Maria przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała (gr. klaiousan) ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu (gr. enebrimesato to pneumati – dosł. wzburzył się w duchu), rozrzewnił (gr. etaraxen – dosł. poruszył) i zapytał: «Gdzieście go położyli?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!». Jezus zapłakał (gr. edakrysen)” (J 11, 32-35). Jakkolwiek słowa Marii, podobnie jak zdanie wypowiedziane przez jej siostrę były wyrzutem uczynionym pośrednio Jezusowi za brak uzdrawiającej interwencji w chorobie Łazarza, to jej prostracja przez Mistrzem wyraża jej całkowite podporządkowanie Jego woli i samo w sobie jest wyznaniem wiary, że jest Panem.

Warto zatrzymać się przez chwilę nad reakcją Pana Jezusa na płacz Marii i Żydów, którzy za nią przyszli do Jezusa. To samo wydarzenie, które z racji na jego znaczenie dla wiary uczniów wzbudziło radość Jezusa, jest przyczyną – z racji na jego całkowite niezrozumienie – płaczu i lamentów. Takie zachowanie płaczków musiało zirytować Jezusa, gdy przybył do domu Jaira, aby wskrzesić jego córeczkę: „Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania (gr. thorybon), płaczu (gr. klaiontas) i głośnego zawodzenia (gr. alalazontas), wszedł i rzekł do nich: «Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go” (Mk 5, 38-39). Na ile autentyczne były żale płaczących niech świadczy fakt, że szybko zamieniły się w drwiący śmiech w reakcji na słowa Pana. Podobnie wzburzył Jezusa lament Żydów nad śmiercią Łazarza. I jakkolwiek w niczym nie można ująć autentyczności i głębi żalu jego siostry, to według Ewangelisty Jezus nie akceptuje takiej postawy i Jego płacz przy grobie Łazarza nie wyraża bólu nad stratą i rodzącej się z niego rozpaczy, lecz jest znakiem Jego cierpienia wobec śmierci, jako stanu którego doświadczają bliskie Mu osoby i wszyscy ludzie. Świadczy to o pełni człowieczeństwa Zbawiciela. O tym, że Jezus był wzburzony może świadczyć fakt, iż św. Jan ponownie posługuje się tym samym zwrotem, opisując uczucia Jezusa, po tym jak Żydzi szemrają przeciw Niemu: „A Żydzi rzekli: «Oto jak go miłował (gr. ephilei)!» Niektórzy z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie (gr. embrimomenos), przyszedł do grobu” (J 11, 36-38).  

   Akt wskrzeszenia Łazarza sam w sobie wyraża synowską relację Jezusa z Bogiem. „Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał». To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić!»” (J 11, 41-44). Jezus nie prosi o cud niczym Mojżesz, uciekający się do wyrafinowanych argumentów i nie będący pewny decyzji Najwyższego. Jezus jest zawsze wysłuchany ponieważ zawsze robi wszystko, czego oczekuje od Niego Ojciec. Wskrzeszenie Łazarza również jest Jego dziełem. Pan składa dziękczynienie i niemal przeprasza Ojca za swoje słowa, wskazując na ich pedagogiczny charakter. Ponadto nie musi uciekać się do żadnej symboliki: On Słowo Przedwieczne przywraca człowiekowi życie poleceniem, jak na początku stworzenia swoim pierwszym rozkazem uczynił światłość (por. Rdz 1, 3). Teraz Słowo Wcielone staje się dla nas Światłością i Życiem. 
                                                      
                                                                                 Arek

1 komentarz:

  1. Arku, wdzięcznym sercem i radosnym uśmiechem :) witam Ciebie, dziękuję za Twój cenny czas na przygotowane treści,
    na Dzień Pański.

    Z grobu podnosisz Łazarza zmarłego od czterech dni, Chryste, okazując wszystkim prawdziwego świadka Twego zmartwychwstania po trzech dniach.
    To, co wydawało się, że legło w gruzach, odrodziło się na nowo!
    Jezu Chryste, pozwól umrzeć mojej pysze, mojemu egoizmowi, mojej zazdrości,
    mojemu „ja”zabierz wszystko, co stare i złe.
    Panie Jezu, proszę Cie o nowe oczy, nowe uszy, nowe usta, nowe serce, nowe myśli...
    Niech poprowadzi mnie Duch Święty.
    Niech czuję tę radość, jaka była udziałem Marii, Marty i Łazarza.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.