Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________

08.04.2016

Chrześcijańska miałkość


    Czy rozdziobią nas kruki i wrony?
    „Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu.” Mt. 5.15
   Jak to jest na Facebooku, udostępniliśmy  przedwczoraj na naszym profilu MW obraz, który jest widoczny teraz również stronie Modlitwy Wstawienniczej. Po kilkunastu godzinach, obraz ten kliknęło 3,5 tysiąca a polubiło50 osób.  
  3 osoby zaczęły wstawiać negatywne komentarze. Podjęliśmy z Anetą dyskusję… 
  Po jakimś czasie wstawiłem na Fb, taki apel: Gdzie jesteś katoliku. Obudź się !!!
  Jego fragmenty, żeby nie pisać na nowo przytoczę…
Gdzie jesteś katoliku. Obudź się !!!
…. „jest kilkadziesiąt polubień… nawet z serduszkiem… I co z tego?
Pojawią się 3 osoby kontestujące:  ten problem, to Wasze zainteresowanie i polubienia, dają negatywne komentarze i niema komu zabrać głosu?  I to w sprawie, gdy o chodzi o życie?
   Dlaczego śpisz? To jest zaniechanie!
Zło jest brakiem dobra? Gdzie jest Twoje dobro?!
   W tej, czy w innych sprawach, krzykliwe nagłaśniane zła, sprawia wrażenie jego powszechności, niemal panowania w społeczeństwie…   A katolik śpi… Ty spisz! Przynajmniej tu, chociaż, potrzeba pobudki jest.
  Gdzie jesteś?


   Bierzesz odpowiedzialność za rzeczywistość w której żyjesz, współtworzysz ją?
Czy dopiero, gdy dojdzie do sytuacji dramatycznej staniesz bohatersko w kolejnym powstaniu?...”
    
   W momencie gdy piszę ten tekst, jest już prawie 5500 kliknięć i 100 polubień… a efekt taki, że do tamtych osób doszły dwie kolejne z negatywnymi tekstami i….  jedna nas lekko wspierająca…. Dziękujemy.
    I To na takiej stronie, gdzie wydaje się, w większości są ludzie kościoła.
   Dlaczego to jest kościół milczący?
Czy tak powinno być?
     
  Czytałem taką relację z rozmowy paryskiego, muzułmańskiego taksówkarza z jakimś pasażerem. 
Taksówkarz mówił m. in. „jak wy chcecie się ostać? Wasze kościoły są puste, dzieci nie macie i - to na co chciałem zwrócić szczególną uwagę, … gdzie wasze wartości? ‘’
  W naszej Ojczyźnie te wartości, wydaje się, że jeszcze są… ale jeśli będziemy ich tak bronić, jak w sprawie i miejscu o którym piszę, to przez nasze; lekceważenie, obojętność i zaniechanie, może znów przyjść trwoga… i wtedy ruszymy do Boga?
   Modlitwa zawsze jest pierwsza i najważniejsza, dlatego istnieje IMW,  ale chyba powinniśmy coś z siebie dawać również?
     
  Zajrzałem na profil, który opublikował ten obraz o którym piszę. Komentarzy mnóstwo, tak, że trzeba rozwijać ich kolejne strony…. Ale taka sama sytuacja, jak na naszym profilu, na ostatniej stronie same negatywne komentarze.
   Co się dzieje z nami, z obroną naszych wartości, że o dawaniu świadectwa ledwie wspomnę.
    
  W Apokalipsie czytamy…
  „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
 A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust.’’
Ap. 3.15-16
  Czyżby byśmy woleli być zimni?
    
   „Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.   Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze.  Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.” Mt 5.13-14, 16
   
   Jesteśmy ze swoją aktywnością z Wiary pewnie w wielu miejscach, ale wpółtworzymy również Inicjatywę  Modlitwy Wstawienniczej przez Modlitwę, przez dobre słowo…
Tam gdzie trzeba stawajmy również w obronie Kościoła i naszych wartości.
    
  Jeśli ktoś ma swój profil na Facebooku, to prosimy odszukać  ten obrazek, przeczytać komentarze i wspierając nas, realnie stanąć po stronie życia.

Link do wpisu:
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1073175479371866&id=182375728451850&comment_id=1074265079262906&reply_comment_id=1074433765912704&notif_t=share_comment&notif_id=1460071972460044

    Ostatnio czytałem taką wypowiedź Ks. Glassa…. Tak cytując z pamięci: „ Mam 25 lat kapłaństwa, ale dopiero 10 lat jestem księdzem, tak na prawdę.
   
  Upłynęło każdemu z nas tyle czy tyyyle lat od naszego Chrztu.
Może trzeba w końcu zacząć  być Chrześcijaninem.
                                                        
                                                              Sławek +

13 komentarzy:

  1. + Sławku, każdego dnia zmagam się z obojętnością ludzi w kwestiach wiary, życiem wiarą, przyszłości naszego narodu. Wielokrotnie jestem wyśmiewana i określana jako osoba zacofana :)... ze względu na nauczanie Kościoła... może wielu z nas podobnie doświadcza…. cóż zacofanie ze względu na Boga, który jest Miłością i Jego Obecność to rzeczywiście ekstremalne zacofanie... i wielu tak trudno to znieść, bo przecież świat proponuje lepsze życie... i kto to robi? Oczywiście katolicy, ludzie przyjmujący Komunię Świętą, przystępujący do sakramentów :)... żądający wręcz sakramentów ze względu na... no właśnie ze względu na co? Dwukrotnie byłam nakłaniana do aborcji... Nawet przez ułamek sekundy nie wątpiłam co zrobię i to nie tylko ze względu na wiarę... Żyjemy w czasach ostatecznych, wszystko to, co obecnie się wydarza jest wytłumaczone w sposób doskonały w Piśmie Świętym… ale kto je czyta? To co się dzieje z nami , katolikami właśnie ten fakt wyjaśnia. JEDNAK nie ma dla nas żadnego usprawiedliwienia za milczenie i obojętność, dla nikogo z nas! ULEGANIE MILCZĄCEJ OBOJĘTNOŚCI TO JEST OBECNIE NASZE ŚWIADECTWO WIARY, świadectwo ludzi ochrzczonych w imię Trójcy Świętej. Konsekwencje takiego naszego postępowania nie są trudne do przewidzenia, BO JUŻ NAS DOTYKAJĄ, podobnie jak argumentacje, że nic nie możemy zrobić. Im więcej dookoła zła, tym bardziej powinniśmy się mobilizować do życia wiarą i głoszenia Jezusa Chrystusa świadectwem swojego życia, podejmowaniem wszystkiego co możliwe. Zgoda, to wielki wysiłek niejednokrotnie bohaterstwo… Problem w tym na ile każdemu z nas na TYM zależy... Zgadzam się z Tobą, już czas na osobisty i wspólnotowy rachunek sumienia w kwestiach przez Ciebie poruszonych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, tak mądrze i trafnie napisałaś, że jestem pod wrażeniem. Mam podobne odczucia. Chciałabym spotykać na swojej drodze więcej takich ludzi, jak Ty. Niech Cię Bóg Błogosławi. Teresa.

      Usuń
    2. +Tereniu :) dziękuję za życzliwość i dobre słowo, pozdrawiam bardzo serdecznie :) i Tobie również życzę nieustannego błogosławieństwa Bożego i opieki Matki Najświętszej :):):)

      Usuń
  2. Działanie, posługiwanie to jedno, ale w wielu wypadkach brak mi ludzkiej solidarności wspierania się Katolików. Ta druga strona jest często bardziej solidarna niż my.
    Sławek

    OdpowiedzUsuń
  3. + Sławku :) Solidarność wskazuje na istnienie drugiego człowieka – człowiek jest zawsze solidarny z kimś i dla kogoś , w stosunku do którego odczuwamy jakąś powinność, za którego czujemy się odpowiedzialni, i którego los nie jest nam obcy. Odczuwanie solidarności z drugim człowiekiem czy innymi ludźmi czyni z nas istoty społeczne, wyrywa nas z kręgu prywatności i pozwala przekroczyć własny egoizm. Każdy z nas uczestniczy w różnych kręgach społecznych bliższych lub dalszych. To właśnie kręgi solidarności stają się papierkiem lakmusowym naszej wrażliwości społecznej, odpowiedzialności i dojrzałości. Krąg solidarności, w którym uczestniczymy pokazuje nam, kim jesteśmy, kim się staliśmy, jak głęboko przyswoiliśmy sobie lekcje moralności. Czy wśród katolików może być solidarność skoro nie łączy nas współodpowiedzialność, ani za Kościół, ani za wspólnoty do których należymy, czasem nawet za własne rodziny… oczywiście nie można uogólniać i zmierzam tylko do tego, że skłaniam się do stwierdzenia, że intencje i wspólne działania tych po drugiej stronie, według mnie nic nie mają wspólnego z solidarnością… to są działania tłumu i po to, aby przykryć problemy z niewłaściwie rozumianą osobistą wolnością, bo wolnością tego nazwać nie można. Inną kwestią jest pragnienie bycia bogiem, a można to uczynić dopiero po wyrzuceniu Boga i Jego nauczania. W tym kontekście : dlaczego między nami nie ma wspierania się? Śmiem przypuszczać, że nie pytamy siebie samych o własny katolicyzm czy przypadkiem nie przewartościowaliśmy go również, tak , aby Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek… ostatecznie idziemy za tym co wygodne i łatwe... jakże złudne i chwilowe... i można zapytać co przy takim myśleniu obchodzi katolika? Kościół, nauczanie Chrystusa, współbrat w katolicyzmie? Jak więc my katolicy możemy się wspierać? Musimy zacząć od początku i zadawać dobie podstawowe pytania jak chociażby, dokąd zmierzam i co chcę osiągnąć? Jednak każdy odpowiada tylko za siebie i z własnego życia będzie rozliczony... ze względu na swoją wolną wolę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytając pierwszy raz ten tekst draznil mnie on. Powoli się z nim "oswajam" ale mam takie swoje przemyślenia. Czy wojowanie mieczem, który oni (mówiąc szczerze nie mający mam nadzieje, ze jeszcze tyle szczęścia co my i będący tak blisko Boga żeby widzieć prawdę) jest najlepszym wyjściem. Wdawanie się w polemikę proponuje zastąpić modlitwą i duchowa adopcja dziecka nienarodzonego + modlitwa o nawrócenie grzeszników. To takie moje przemyślenia...
    Jezu miłosierny ufam Tobie :)))
    Z Panem Bogiem +

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dawna jest znane Ora et labora... Jest tyle rodzajów zakonów... Np. sam Bł. O. Honorat Koźmiński założył ich chyba ponad 20 z bardzo szczegółowymi charyzmatami... W mojej rodzinnej miejscowości nadal jest ich kilka. A przecież mogły by być same zakony kontemplacyjne... A nie są... Modlitwa Wstawiennicza również od tego wyszła i to cały czas jest NAJWAŻNIEJSZE w naszej posłudze. Na koniec inne znane powiedzenie. „Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie”. Św. Ignacy Loyola
    Sławek

    OdpowiedzUsuń
  6. Elu, pięknie to ujmujesz :) :)
    W wyniku solidarności względem kogoś, rodzi się jakieś działanie… według potrzeb, jeśli mamy taką możliwość, albo działanie modlitwą, o czym wspomina Janusz….
    Tworzy się pewna relacja, może nawet więź. Tak może być w relacji dwustronnej, albo w grupie…. A grupa może więcej. Czy to w modlitwie… „Gdzie dwaj, albo trzej zgromadzeni są w Imię moje, tam Ja jestem pośród nich”. Dwaj albo trzej powiedział Jezus, a co dopiero, gdy jest tych osób więcej. Podobnie z realnym działaniem. Czy to będzie dotyczyło pozytywnego budowanie czegoś, czy obrony, żeby coś się nie zawaliło…
    Tak trudno o tę więź.
    Szczęśliwi jesteście Wy, którzy w np. Parafiach macie działające wspólnoty, które mają poczucie więzi, a nie są „ciągnięte” przez jakiegoś lidera, chociaż on zawsze jest potrzebny ... i gdy te wspólnoty w ogóle są...
    Cieszmy się i radujmy… i działajmy, jakkolwiek, ale działajmy, bo wielka jest nasza nagroda w niebie :) :) :)
    Sławek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. +Sławku :) być może tam, gdzie są takie wspólnoty, o których wspominasz ludzie są szczęśliwi... jednak nie wiem gdzie to jest :). Z mojego życiowego doświadczenia wynika , że wszędzie te lub inne problemy pojawiają się. Natomiast brak więzi to ogólnie trudna kwestia i można powiedzieć stale na czasie... wymaga refleksji, by ostatecznie przyznać się do przynależności do jakiejś wspólnoty,
      by zrozumieć do czego ta przynależność zobowiązuje, a może zachęca... i dalej by podjąć konkretne działanie. Intencją działania może stać się nawet zadowolenie z przynależności … zadowolenie to duża siła motywacyjna do działania… Jeśli natomiast osoba tylko czegoś oczekuje, jest nastawiona na branie, wówczas żeby z biorcy stała się dawcą trochę czasu musiałoby upłynąć… Oczywiście trzeba zachęcać innych… jednak fakt, że każdy może zrobić co uważa może oznaczać wiele trudu, pracy dla jednych, a dla innych bardziej bierne uczestnictwo :) Tam gdzie jestem, jeśli jest okazja próbuję o tym mówić i oczywiście wcale nie liczę na to, że ktoś nagle stanie się osobą współodpowiedzialną np. za wspólnotę, czyli konkretnie mówiąc zacznie tej wspólnocie służyć… uważam, że temat trzeba drążyć :):) ku refleksji :) i modlić się, żeby ktoś chociaż zechciał rozważyć czy rzeczywiście nic nie może uczynić dla wspólnoty do której należy :):):)

      Usuń
  7. Cały czas sie z tym tekstem "przegryzam". Chwile temu przeczytałem te komentarze dwóch albo trzech kobiet. Rzeczywiscie az strach bierze czytając takie komentarze. Nawet myślałem żeby "coś" napisać ale nie bardzo umiałem. W pełni się z Wami, bardzo rzadko korzystam z forów spolecznosciowych i w ogóle z dyskutowania w Internecie. Szczerze nie wiem co sądzić bo dalej ten temat mnie "gryzie" ale w pełni Nas popieram - ja bym tak rzeczowo i pięknie nie potrafił napisać, może wnet będę umial/mial odwagę i wiedze. Jedno jest pewne dziękuję Wam za te wpisy, może ktoras z tych osób "coś" zobaczy/zrozumie. Ja na razie umiem tyle ale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + Janusz witaj, mam podobne odczucia:)... Też czytałam te komentarze i potwierdzam, aż strach bierze... widać, że osoby te mają wielką wolę walki o swoje przekonania ... a tu chyba nie chodzi o walkę, tylko uznanie prawdy pochodzącej od Boga... jeśli rozmówca ją odrzuca, to jaka może być płaszczyzna dla dyskusji? Może etyka, może moralność, a może człowieczeństwo... no nie jestem pewna czy udałoby się w tych obszarach podjąć rozmowę...Nie mam kont na portalach społecznościowych, więc pisać tam nie mogę, ale gdybym mogła to po przeczytaniu tamtych wpisów nie widzę sensu... Sławku :) i szacunek dla Ciebie za te zmagania :):):)

      Usuń
  8. Miałem właśnie napisać pytając o wartości na których opiera się ich stanowisko, podając przy tym swoje. Ale przy takim wsparciu... dałem spokój. Wiem Elu, że nie jesteś na Fb :) Dla mnie jednak wartością tej dyskusji jest to, że w jej miarę kobiety już nie klęły, nie wyzywały, nie odsyłały na leczenie... Zaczęły normalnie się wyrażać. Jakiś mały poboczny poboczny cel osiągnąłem :) Zgadzam się, że przy różnym systemie wartości dyskusja jest na ogół bez sensu... ale do końca, jednak nic nie wiadomo, dlatego próbuję :) ;)
    Sławek +

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem i mam konto na fejsie, ostatnio jakoś mało mnie tam, przeczytałam część komentarzy, słownie nie będę się przepychała z negatywnymi komentarzami, uważam że to nic nie da... Oddałam moje serce, po raz kolejny, najmniejszemu i bezbronnemu w dniu 04.IV.2016 uroczyście ślubowałam Duchową Adopcję Dziecka Poczętego :)
    Cieplutko pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.