Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________

03.04.2015

Droga Krzyżowa. Weźmiesz krzyż?



I. Pan Jezus skazany na śmierć.
   Przecież tak nie można, trzeba walczyć do końca, nie można zgadzać się na
niesprawiedliwość, nie można milczeć… Panie Jezu broń się…
Ale droga, którą Chryste podąża rządzi się innymi prawami, tu najważniejsza jest Miłość.
   Czy jestem gotowa iść za Jezusem i tak jak On dać się skazać na śmierć w imię miłości i dla dobra drugiego człowieka? Czy jestem gotowa nie walczyć o swoje racje, przyjąć z pokorą niekorzystny dla mnie werdykt, modlić się za kogoś kto pluje mi w twarz?
    Każdy mój wybór, który nie wypływa z Miłości do Boga, jest skazywaniem Jezusa na śmierć… każdy… czy mam tego świadomość popełniając kolejny grzech?

II. Jezus bierze krzyż na ramiona
   Tortury to za mało, żeby wyrwać mnie z nędzy grzechu, żeby pokazać jak wielkie spustoszenie w moje duszy rodzi zazdrość, kłamstwo, nienawiść, nieumiarkowanie… to wszystko co dla mnie jest elementem codzienności, może czasem nieprzyjemnej i powodującej wyrzut sumienia, dla Jezusa jest krzyżem, który bierze na swoje barki i wyrusza w stronę Golgoty. Jest początkiem drogi, z której nie ma odwrotu.
  Jezu czy ja nadal chcę iść za Tobą? Czy wytrzymam?

III. Jezus upada pod krzyżem
   Samotność, wyczerpanie, brak pomocy, to nie mogło skończyć się inaczej jak upadkiem. Czy w takich sytuacjach nie ma we mnie chęci odrzucenia krzyża, czy tak jak Jezus mimo cierpienia i bólu z powrotem układam go na swych ramionach?
   Czy żeby powstać korzystam z sakramentu pokuty i pojednania, jak szybko zbieram się z nędzy grzechu i wkraczam z powrotem na szlak Zbawienia?

IV. Jezus spotyka Swą Świętą Matkę
  Nawet dla Niego, Syna Bożego, spotkanie z Matką na drodze krzyżowej było chwilową pociechą, pomocą, potwierdzeniem, że to co robi ma sens, że Ona Go rozumie. Jezus dał mi Maryję za moją matkę.
   Czy zwracam się do niej o pomoc w trudnych chwilach, czy w jej ramionach szukam ukojenia bólu? Czy traktuję Maryję jako swoją matkę, czy chcę być jej dzieckiem?

V. Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi
  Szymon został zmuszony… jak ja się zachowuję, gdy ktoś potrzebuje mojej pomocy, uciekam od problemu, udaję, że nie widzę, że to mnie nie dotyczy..?  
   A gdy to ja potrzebuję pomocy co wybieram..szukam pomocy u innych, czy nie mogąc samej udźwignąć krzyża odrzucam go całkowicie?

VI. Weronika ociera twarz Chrystusowi
   Otarcie twarzy to nic innego jak zaparcie się siebie i okazanie dobroci bliźniemu, gdy wszyscy się od niego odwrócili.
    Czy tak patrzę na potrzebujących, czy chętnie pomagam? Czy wychodzę przed szereg, żeby ulżyć komuś w cierpieniu?
   Moim otarcie twarzy Chrystusa może być szczery, płynący prosto z serca żal za grzechy… Jak często zdobywam się na ten gest miłości?

VII. Jezus znów upada pod krzyżem

  Upadek, kolejny, coraz mniej sił, coraz więcej potrzebuję Twojego wsparcia Jezu płynącego z Sakramentu Pokuty i Pojednania. Nie ma innej drogi, jeśli chcę dojść do końca muszę wstać z ziemi…


VIII. Jezus pociesza płaczące niewiasty z Jerozolimy
    Krzyż nie jest największą tragedią człowieka… Największą tragedią jest odrzucenie krzyża, Boga, przykazań, nauki kościoła. Biedni my wszyscy, którzy w doczesności upatrujemy źródła szczęścia i pełni.
   Czy słowa Jezusa "Nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i nad waszymi dziećmi" nie odnoszą się często do mnie?

IX. Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci
   Wydaje się, że już nic nie pomoże, że naprawdę nie mam sił iść dalej, ile razy można upadać, obiecywać poprawę… no ile?...  
   A ile razy Jezus pragnie nam wybaczać grzechy w spowiedzi?  Nie dwa, nie trzy razy… za każdym naszym upadkiem. Przyjmijmy wyciągniętą do nas dłoń Jezusa, chciejmy tylko się jej uchwycić. On nam pomoże powstać… w Nim cała nasza nadzieja.

X. Jezus odarty z szat
   Nagi, umęczony, zakrwawiony… stoi przed swoimi oprawcami… nie zrobił nic złego, czym mógłby być zawstydzony…
   Czy wszystkie moje działania, znajomości, każdy wysłany mail, czy sms są czyste, mogę stanąć nago w prawdzie przed Jezusem ale i przed mężem, żoną, przyjacielem… bez zawstydzenia?
   Czy szata, piękne słówka, aktywność ponad miarę nie jest odwróceniem uwagi od problemu, który jest w nas, a którego boimy się pokazać innym? Co ukrywamy? Dlaczego nie potrafimy być wolni, czyści, nadzy..?

XI. Jezus przybity do krzyża
   Stoję pod krzyżem i tak trudno spojrzeć w umęczoną twarz Jezusa. Jak Go przepraszać za cierpienie, którego doświadcza z mojej strony, a przecież wydaje mi się, że nie jestem zdolna do okrucieństwa, nikogo z premedytacja bym nie skrzywdziła… tak mi się wydaje…
    To skąd te gwoździe w ciele Zbawiciela? Skąd tyle krwi?

XII. Jezus umiera na krzyżu
   Umarł, bez słowa skargi w stronę oprawców, bez słowa skargi w moją stronę. Taka była wola Ojca.
   Czym dla mnie są słowa "bądź wola Twoją", … czy zgodą na cierpienie, śmierć starego człowieka, śmierć ustalonych reguł,  zachowań, przyzwyczajeń, śmierć nawet tych najlepszych pragnień?...
   Czy naprawdę jestem gotowa oddać wszystko co mam, całą siebie? Wierze Panu, który mówi, że ziarno zanim wyda obfity plon musi obumrzeć... ale patrząc na martwe ciało Jezusa czy chcę być tym ziarnem?


XIII. Zdjęcie Jezusa z krzyża
  W starym ciele już nie ma życia, krew zastygła, ale najbliżsi z taką troską zdejmują ciało Jezusa jakby mogli jeszcze zadać Mu ból.
   Drzewo krzyża jest wolne...jego ramiona, belki  zapraszają do siebie.. Jaka jest moja odpowiedź?

XIV. Złożenie Jezusa do grobu
  Koniec, który jest początkiem, śmierć, która otworzyła bramę życia. Pamiętajmy o tym, gdy nasza dusza znajdzie się w ciemności podobnej do grobu, czekajmy cierpliwie na Zbawiciela, który odrzuci kamień i zaprosi nas na Wieczną Ucztę w Niebie.



   Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

   I Ty któraś współcierpiała Matko Bolesna, przyczyń się za nami.
                       
                                                                            Ania M











1 komentarz:

  1. Panie, Jezu Chryste,
    który w chwili konania
    nie pozostałeś obojętny na los człowieka
    i wraz z ostatnim tchnieniem
    z miłością zawierzyłeś miłosierdziu Ojca
    ludzi wszystkich czasów
    z ich słabościami i grzechami,
    napełnij nas i przyszłe pokolenia
    Duchem miłości,
    aby nasza obojętność nie zniweczyła w nas
    owoców Twojej śmierci.
    Tobie, Jezu ukrzyżowany, mądrości i mocy Boga,
    cześć i chwała na wieki wieków.
    Amen.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.