Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trudne sytuacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trudne sytuacje. Pokaż wszystkie posty

14.11.2017

Gdy jest mi źle...


   Często mam takie stany, kiedy brak mi entuzjazmu i chęci do działania, modlitwa też jest wtedy jakby… na siłę. Zawsze znajdzie się dziedzina życia w której są jakieś niedociągnięcia, braki... problemy materialne, czy choroba też mają na to wpływ.  Miewam takie huśtawki samopoczucia, nastroju i wtedy żadne wmawianie sobie, że jest ok nie działa…
    Życie nie przebiega w ciągłej euforii, ma swoje etapy. Sztuką jest prosić wtedy o wsparcie i zaprzestanie wywoływania w sobie poczucia - wierzący zawsze uśmiechnięty, czy powielania schematu, że tak musi być bo tak wypada. Właśnie takie słabe dni pobudzają nas często do zmian, do poszukiwania środka zaradczego. Jeżeli zanurzamy to w pełnym miłości Sercu Jezusa, możemy być pewni, że pokaże właściwe wyjście.
    Ja pozwalam sobie na takie trudne dni... 

30.05.2017

Twoi rodzice piją?


Jeśli przynajmniej jedno z twoich rodziców często upija się, to na pewno wiesz, jak to jest, gdy:

- gdy głupio jest zaprosić znajomych, bo ojciec może wrócić do domu pijany i będzie wstyd, 
- gdy w kółko słyszysz, że to picie, to przez ciebie, bo gdybyś była inna, to byłoby inaczej,
- gdy zazdrościsz swoim znajomym, że ich rodzice są normalni, mają dobrą pracę i stać ich na rzeczy, których ty nie masz,
- gdy po szkole chciałabyś wrócić do domu, ale wiesz, że czeka tam już na ciebie pijany ojciec,

03.05.2017

Komunikat. Awaria usunięta.

  Informujemy, że problemy z przesyłaniem intencji przez zakładkę Podaj intencję, zostały usunięte.
  Prosimy zapoznanie lub przypomnienie sobie, podanych tam informacji dotyczących zasad przesyłania intencji i o przesyłanie intencji wyłącznie tą drogą.
                           Sławek i Aneta +

26.04.2017

Nie ma miłości bez miłosierdzia.


  Dziewiętnastoletnia dziewczyna, jedynaczka z tzw. dobrego domu, rodzice na stanowiskach, której nigdy niczego nie brakowało: markowe ubrania, dobry sprzęt w domu, wakacje za granicą, wizje przyszłości przed nią roztaczane…  pewnego razu przychodzi do domu i oznajmia, że jest w ciąży. 
  Matka jest zaskoczona, ale ojciec jest bardzo zbulwersowany i wymyślając dziewczynie na zakończenie mówi:  Nie możesz nam tego zrobić, nie tak miało być, coś ty narobiła…. Dostaniesz pieniądze, załatwisz sprawę… nie możesz tego dziecka urodzić.
  Dziewczyna, która sama była przygnieciona nieplanowaną ciążą, powiedziała jednak z naciskiem.  Nie tato, ja to dziecko urodzę.
  Po kolejnych bezowocnych namowach do usunięcia dziecka, ojciec, przy braku sprzeciwu matki powiedział:

28.03.2017

O światło na drodze życia...


 Pewien niewidomy, wybrał się w piękny, wczesny poranek  na spacer.  Wiosna przyszła... nie widział jej, ale chciał ją usłyszeć, poczuć …  
  Znał teren, miał swoje wyznaczniki, które pomagały mu w orientacji… zawsze wiedział, gdzie w danym momencie się znajduje…
  W ramach wiosennych porządków, czy może budowy, wycięto jednak w pewnym miejscu, duży pas żywopłotu, który był naturalnym wyznacznikiem jego drogi…
  Niewidomy zaryzykował i poszedł dalej… jednak zagubił się….
Krążył, chodził tu i tam, aż wreszcie znalazł się na moście… wydawało mu się, że usłyszał cichy kobiecy szloch…
    Po chwili jednak, usłyszał w miarę pewny głos:
- Pan chyba potrzebuje pomocy?

25.02.2017

Zaprotestujmy. Otrzymaliśmy, publikujemy

Episkopat Polski wydał komunikat ws. spektaklu "Klątwa". Publikujemy całą treść oświadczenia:

"Spektakl 'Klątwa' w reżyserii Olivera Frljića, który wystawiono w Teatrze Powszechnym w Warszawie ma znamiona bluźnierstwa.

Podczas spektaklu dokonuje się publiczna profanacja krzyża, przez co ranione są uczucia religijne chrześcijan, dla których krzyż jest świętością. Oprócz symboli religijnych znieważa się osobę św. Jana Pawła II, co jest to szczególnie bolesne dla Polaków. Ponadto nie może być przyzwolenia na nawoływanie do nienawiści i deprecjonowania ludzkiego życia. Podobnie nie można się zgodzić na znieważanie flag państwowych, w tym przypadku flagi Państwa Watykańskiego.


Odpowiedzią na spektakl 'Klątwa', który wypacza pojęcie sztuki i piękna, niech będzie modlitwa wynagradzająca za bluźnierstwo oraz promocja wartości m.in. w środkach społecznego przekazu w myśl słów: 'Zło dobrem zwyciężaj!'.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik
Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski"

Źródło: http://gosc.pl/doc/3710615.Skandaliczny-spektakl-w-Teatrze-Powszechnym


PETYCJA PRZECIWKO BLUŹNIERSTWOM W TEATRZE WARSZAWSKIM


  Serdecznie dziękuję za podpisanie petycji "Oczekujemy stanowczej reakcji Prezydenta M.St. Warszawy na skandaliczne wydarzenia w Teatrze Powszechnym" adresowanej do Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy.

  Potrzebuję Państwa pomocy w zebraniu jak największej liczby podpisów. Wysyłajmy informację o petycji do krewnych i znajomych! Aby udostępnić petycję na Facebooku, wystarczy kliknąć:

http://citizengo.org/pl/fm/41444-oczekujemy-stanowczej-reakcji-prezydenta-mst-warszawy-na-skandaliczne-wydarzenia-w-teatrze?m=5

  I - co ważne - załączam wzór wiadomości e-mail, którą mogą Państwo przesłać dalej. Raz jeszcze dziękuję! Wspólnie możemy pozytywnie wpływać na rzeczywistość.

Kochani ks. Jacek Rosół serdecznie nas błogosławi.

31.01.2017

A dobrze ci tak !

  
  Jak tylko sięgnę pamięcią, to powiedzenie „a dobrze ci tak” pierwsze się pojawia i zasmuca w swojej mściwości i zapalczywości.
  Babcia, jak tak powiedziała, to zaraz dodawała : nie śmiej dziadku z czyjegoś upadku, bo dziadek się śmiał i to samo miał „
  Ale w życiu bywa tak, że czyjeś upadki sprawiają nam radość, niestety w mojej rodzinie tak było, ze strony matki. Wciąż słyszałam jako dziecko, osądzanie sąsiadów: a to kułaki, a to partyjniacy, na wszystko ich stać, ale też klasyczne obmowy sąsiadów, pikantne szczegóły z ich życia, także wedle powiedzenia” wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi „. Częstym tematem były spory rodzinne, działy , spadki, i tu dopiero zaczynały grać emocje.
  W rodzinie było troje dzieci i nawet w dorosłości trwała rywalizacja między rodzeństwem o względy rodziców, nie tyle o względy duchowe i gorącość serca, ale  kto więcej dostanie, ile komu przypadnie i dlaczego tamten dostał więcej.
Niby byli zgrani, obowiązkowe wizyty na imieniny, a jednak miłości braterskiej i siostrzanej i z lupą byś nie zobaczył.

  My dzieciaki, latem umorusane, ganiające całymi dniami niewiele sobie robiliśmy z tych pogadywań starszych. Ważne było, aby się nie wydało kto np. uczył kury latać ze szczytu stodoły….

26.01.2017

Prosimy Panie Boże, daj Chwałę Nieba Śp. Helenie


  „ Albowiem krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła.  W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem.   Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego.  2 Tym. 4.6-8
     
  24 stycznia zamordowano w Boliwii polską wolontariuszkę Helenę Kmieć.
Informacje o Niej ukazują piękną oddaną Bogu postawę życiową…
Czy wystarczyło tego biegu Jej życia, aby móc odebrać od Boga wieniec sprawiedliwości?
  
   Święty Paweł w innych słowach powiedział:
 Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: [bylebym] dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej. Dz. 20.24
   Myślę, że Śp. Helena kochała życie, widać na dostępnych zdjęciach Jej radosną, wdzięczną postać, można też usłyszeć Jej głos ( w linku na końcu tekstu ),  jednak Jej wybory życiowe – posługiwanie dla Boga w krajach, gdzie istnieje zagrożenie życia, świadczą o tym, że wypełnienie swojego życia dobrą treścią było dla niej ważniejsze, niż samo życie.

13.09.2016

..."Brońmy małżeństwa i rodzin, nie tylko swych własnych"... Świadectwo Renaty

  Kiedy poznałam treść pozwu rozwodowego mego męża - bo nie dowiedziałam się od niego o tych zamiarach, dokument "przypadkiem" trafił w moje ręce - świat mi się zawalił po raz drugi... (pierwszy raz, kiedy mąż wyprowadził się z domu: lęk, strach, poczucie odrzucenia, wstydu, beznadzieja). Myślałam, że teraz to już tylko wojna... choć gdzieś w dali tliła mi się nadzieja, że przecież przez to przejdziemy... i z tego wyjdziemy... że zawsze razem dawaliśmy radę, że po 25 latach wspólnego życia nie sposób, abyśmy się nie dogadali... I nadal w to wierzę, ale teraz wiem, że ja jestem bezsilna, że tylko w życiu z Bogiem, Jego mocą i wolą nasze małżeństwo będzie piękne i takie, jakim On chce je widzieć, jakie być powinno, choć po ludzku przecież było całkiem dobre. Po ludzku... A póki co, sprawy sądowe toczą się w trzech sądach jednocześnie... z pism sądowych nie wychodzę... nie mam adwokata, ani pełnomocnika, bo nie mam i nie chcę wydawać pieniędzy.  Mam za to najlepszego reprezentanta w sądzie, który lepiej zna naszą sprawę niż ja sama. ON wie, gdzie jest prawda o mnie, o moim mężu i o naszym małżeństwie. Mam Jezusa. Jest zawsze ze mną, z nami na tych salach. I tyle ochrony i prowadzenia...

22.08.2016

Uzdrowienie domu - o.Pelanowski


Dzisiaj zapraszamy do wysłuchania, katechezy o. Pelanowskiego, który mówi o uzdrowieniu domu.

Samotność, pustka, brak miłości... co jest przyczyną tego? Dlaczego wtedy wkrada się zło?

Na pewno wiele osób doświadczyło takiego stanu ducha, kiedy w którymś momencie swojego życia nagle zabrakło Pana Jezusa. Jak wtedy wyglądało takie życie?
Moment ten, od razu wykorzystuje zło, które chce wypełnić tą pustkę, zajmując miejsce Jezusa. Do czego wtedy to może doprowadzić?

14.07.2016

Dlaczego mam tak ciężko w życiu?

  Dzisiaj chcielibyśmy zachęcić Was do posłuchania niesamowitej katechezy księdza Dominika Chmielewskiego.
Szczególnie polecamy ją osobom, które  w swoim życiu ciągle napotykają na trudności, jak to się czasami wręcz mówi, mają całe życie pod górkę.

  Jak wiadomo, jedni idą przez życie traktując pojawiające się trudności jako wyzwanie, coś co trzeba przejść, co ich hartuje. Inni zupełnie sobie z tym nie radzą i twierdzą, że Pan Bóg ich nie kocha, zapomniał o nich, a nawet wręcz karze za jakieś dawne grzechy.
  Jest jeszcze inna postawa, pojawiające się doświadczenia traktują jako Plan Boży, coś, co ma swój sens i cel, a w tym, ten najważniejszy, który ma doprowadzić do zbawienia.

  Jaka jest nasza postawa wobec tego co nas spotyka, czy widzimy, że nasza historia życia jest tym co ma nas doprowadzić do świętości i idziemy przez życie z wiarą i nadzieją?
Czy w tym wszystkim potrafimy błogosławić każdy dzień, każdą sytuację, czy przeklinamy i narzekamy na nasz los?

09.02.2016

W tygodniu modlitw o trzeźwość Narodu.




  Szczęść Boże Wszystkim.

...  Nie wiem dlaczego to piszę - chyba Duch Święty popchnął mnie do tego. Przeczytałem Waszą, Ani M.  wzmiankę o przemyśleniach dotyczących rachunku sumienia odbywającym się przy Żywej Obecności Najświętszego Sakramentu. To bardzo cenna uwaga i na pewno będę o niej pamiętał, ale ja chciałbym podzielić się z Wami inną refleksją…
  Chciałbym opowiedzieć o takim, jak ja to mówię "trudnym do przełknięcia błogosławieństwie".
  Kilka dni temu przesłałem intencje "do omodlenia" na stronie IMW za pewnego mężczyznę który wyniszcza m.in. swoje zdrowie poprzez nadużywanie alkoholu, aby Pan Bóg dał mu siłę do kolejnego podźwignięcia się - dla siebie i dla swojej rodziny…. Tak też się stało, co nie jest dla mnie jakimś szczególnym zaskoczeniem, gdyż wierzę w MOC modlitwy zanoszonej do naszego Ojca,  który jest w Niebie. Chciałbym raczej zwrócić uwagę na inny aspekt. Otóż od kilku dni mężczyzna ten nie pije alkoholu co jest już wielkim sukcesem, gdyż jak zaczyna to robić to nie może przestać. Z tego powodu pewnego razu był już jedną nogą na tamtym świecie. Jego zniewolenie jest tak silne, że często niemal dotyka dna.
  Pan Bóg jednak pozwala mu się od niego odbić. Ostatnimi czasy jednak, jego trzustka zaczęła poważnie niedomagać i im więcej pije tym bardziej go boli… Uważam to za błogosławieństwo od samego Boga. Wiem, że gdyby nie ten ból, mógłby się zapić na śmierć a wiemy, że człowiek pijany nie ma wstępu do Królestwa Niebieskiego.

04.02.2016

Pytania o cierpienie




  Wielu z nas, może wszyscy,  czy to w swoich środowiskach, czy  w rodzinach, spotykamy się z cierpieniem. Często sami go doświadczamy…

  Posługując w Inicjatywie Modlitwy Wstawienniczej, modląc się w przesyłanych intencjach jesteśmy również tak blisko tych ludzkich cierpień.

   Choroba innych, własna, trudna sytuacja osobista, rodzinna…  doznane krzywdy, popełnione błędy … i inne sytuacje, bywają przyczyną cierpienia z którym sobie ludzie radzą…  różnie, czasem nie radzą sobie wcale.

  Oprócz naszych działań, niekiedy z bezsilności braku tych działań, jest wtedy tak wiele pytań…. Pytań do Pana Boga również…

  Dlaczego? Czy tak musi być? Jak z tego wyjść? Czy to w ogóle możliwe? Jak przeżyć ten stan? Jak się z nim pogodzić… Bywa też stawanie przed Panem Bogiem ze słowami:  Boże… przecież modlę się….  

  Chcielibyśmy polecić pewien  tekst – opis rekolekcji,  który może nie odpowie na wszystkie pytania, ale może ktoś znajdzie w nim pewne sygnały…  coś czego brakuje mu, może zacznie patrzeć na swój stan w duchu tam wskazywanym, może zacznie iść w tym kierunku....  co, w efekcie, pozwoli na to, że cierpienie będzie chociaż trochę bardziej do przeżycia Może odnajdzie jego sens? 
                                                 Aneta i Sławek


27.01.2016

Wybaczyć niewybaczalne?

  Jestem pod niesamowitym wrażeniem przeczytanej właśnie książki o ludobójstwie w Ruandzie. Autorka książki "Ocalona aby mówić", Immaculée Ilibagiza, która przeżyła rzeź, opisuje w jaki sposób została ocalona, a co najważniejsze, jak potrafiła przebaczyć mordercom, którzy zabili jej najbliższą rodzinę, a na nią samą urządzili "polowanie".

  Bardzo poruszyła mnie jej relacja z Panem Bogiem. Być może, a właściwie na pewno, jej gorąca modlitwa, jej wiara i zaufanie Panu, pomogły jej przetrwać trudne chwile.
Nieprzerwana modlitwa, pokonała kiełkujące i co jakiś czas dające o sobie znać uczucie nienawiści do oprawców, zaowocowała w niej, dając łaskę przebaczenia tym, którym wydawałoby się wybaczyć nie można.

   Jeśli zmaga się ktoś z Was z brakiem przebaczenia, polecam przeczytać tę książkę, która jest świadectwem, że da się przebaczyć coś co wydaje się, że po ludzku przebaczyć nie można.

  Tylko z Bożą mocą można pokonać niechęć i nienawiść do drugiego człowieka.

22.01.2016

A miało być tak dobrze... Może być tak dobrze. Prosimy daj Panie Boże.

  Kiedyś moje drogi nie były drogami Bożymi, ale za Łaską Bożą i Bożym Miłosierdziem teraz są.
... Kocham Boga, trwam na modlitwie, Eucharystia jest moim pokarmem…
To daje mi siły do życia w mojej rodzinie....
  Ale życie sprawia czasem tyle przykrości, smutku  często nawet  cierpienia, bywa tak ciężko… niekiedy jest tak wielkim krzyżem.... 

   Takie, czy podobne słowa wyznania, świadectwa czytałem wiele razy. Były pisane tak przez kobiety, jak i przez mężczyzn, osoby młodsze i starsze ....
Niektórzy z nas też mogli by się pod nimi podpisać.
  Problemy rodzinne dotyczą jednak również tych, którzy bożych dróg starali się trzymać.
    
  A przecież  miało być inaczej… 
 Żona miała być ciągle piękna, zadbana, kochająca, tworząca ciepło domowego ogniska….
Mąż miał darzyć żonę dozgonnym, gorącym uczuciem miłości, być pomocą, wsparciem, głową domu, przykładem dla dzieci….
Dzieci miały kochać i słuchać rodziców, znać swoje obowiązki i wypełniać je bez przymusu, po prostu być ich radością ….
    
  A jak bywa?
Żona jest piękna... w pracy, w domu mniej…  ciągle czymś zajęta, czasem  tylko swoimi sprawami …  Jakoś chłodno w domu…
Mąż często burczy na każdego w rodzinie, czuć od niego alkoholem nie tylko przy jakichś okazjach, dla dzieci nie ma czasu.  Czasem jakieś ukradkowe telefony, bywa gdzieś tam, ale bez żony, na noc też zdarza się, że nie wraca…

13.01.2016

Co ja mam teraz robić, jak sobie z tym poradzić ???

  
   Święta Bożego Narodzenia, Objawienie Pańskie… może orszak Trzech Króli… w kościele jeszcze śpiewamy  kolędy…   to taki, dla nas wierzących, czas radości, przybliżania się do Boga. 
Po rekolekcjach i spowiedzi adwentowej, tak bardzo chcieliśmy to wszystko przeżywać. 
Było nam tak dobrze…  często jednak tylko wtedy, gdy nie byliśmy w domu…
    A dom… nasz dom, który powinien być  miejscem realizacji,  dopełnieniem, przedłużeniem tych naszych przeżyć… dlaczego tak wielu nam daje po głowie?  Bywa, że jak śmigus-dyngus na mrozie….
    My, którzy modlimy się wstawienniczo, gdy czytamy  intencje…. widzimy to…
 Często również  sami to przeżywamy…
Tyle bólu przez współmałżonków, dzieci, niekiedy przez rodziców…   czy też przez trochę dalszą, ale przecież bliską rodzinę….
  
   W minioną niedzielę, w homilii, ksiądz powiedział, że każdy z nas, jako ochrzczony, tam gdzie jest, powinien być prorokiem… również we własnym domu... żeby się nie lękać, mimo, że gdy popatrzymy na proroków Starego Testamentu, czy na Jana Chrzciciela…. to często kończyli śmiercią…   
   Pan Jezus również o tym mówił….
  To prawda, że prorocy często kończyli śmiercią, ale przygotowywali drogę dla Pana. Swoją misję wypełnili. Nagrodę wieczną otrzymali. 
   Tytuł do tego artykułu zaczerpnąłem z naszego Forum. ( Patrz… Forum: Moje troski i smutki / Życie ) Tak kończy się jeden z ostatnich wpisów zbolałej Mamy…. Ale jest to częste pytanie wielu z nas.