Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opinie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opinie. Pokaż wszystkie posty

07.11.2018

Ku Niepodległości


  Rok 2018 jest rokiem poświęconym setnej rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości.
Cały rok miał być w tym duchu obchodzony, a kulminacyjne obchody mają mieć miejsce 11 listopada w Narodowe Święto  Niepodległości.

   Miałem nadzieję, że ten rok będzie szansą zjednoczenia Polaków i wspólnego świętowania, ale też przyczyni się do bycia dumnym z tego, że jesteśmy Polakami i, że dobro Ojczyzny będzie ponad wszelakimi dobrami grupowymi: teraz i na przyszłość, że wspólnota narodowa będzie odbudowana, wzmocniona… że w zdrowym ciele Ojczyzny, zdrowy duch będzie wzrastał...
   Jak było i jak zapowiada się koniec obchodów 100 – lecia odzyskania niepodległości, każdy widział, widzi i ocenia po swojemu.
  Ja jestem zawiedziony.
   Ale zostawię to w tym miejscu tylko takim stwierdzeniem.
  Chciałbym zaproponować, abyśmy przypomnieli sobie, czy zapoznali się dokładniej z tą drogą naszej Ojczyzny do niepodległości, oraz z tekstami z tamtych lat. Jak to było wtedy w mediach...                                                                                   
                                                                          Sławek +



I jeszcze

30.10.2018

Nie wpuszczaj do swojego: domu, życia, duchowości, czegoś, co ma choćby pozór zła.

halloween

  Chcemy poruszyć temat, który jest w tych dniach na czasie..  Będąc jemu przeciwni, już nawet w swojej zdrowej podświadomości, niekiedy mamy trudności z rzeczowym argumentowaniem swojego stanowiska i w zbijaniu argumentów zwolenników tzw halloween.
  Bez rozpisywania się, bo będzie co czytać, chcemy polecić dobrze opracowany artykuł na ten temat.

 Wierzący człowiek powinien zrozumieć argumenty autora.
     
                                                         Sławek




27.09.2018

Nawróć się z przeciętności… Bądź siewcą, ale zważaj na perły… Tylko nie tłumacz się, że tak bardzo na nie zważasz, że nic nie robisz.


  Zastanawiam się czasem nad ludzkimi postawami, dotyczącymi stosunku do wiary katolickiej...
Są one bardzo różne. Spotykam ludzi od których czerpię wiedzę i są mi przykładem do naśladowania, oraz takich, którzy zadają pytania o wierze katolickiej i szukają usilnie odpowiedzi. O tych jednak raczej się nie „martwię”... 

 Z żalem patrzę na tych, którzy wydają mi się być najdalej od Pana Boga – czyli na tych na których Pan Bóg czeka i z żalu płacze kołacząc delikatnie do drzwi ich sumień. Pan Bóg w różny sposób posługuje się nami, jak siewcami, abyśmy siali Jego ziarno. Abyśmy rozbudzali w innych wiarę, która bierze się ze słuchania Bożego Słowa, a wypełnia w przykładzie życia zgodnego z Bożymi przykazaniami. W przypowieści o siewcy dowiadujemy się o różnych rodzajach gleby na jaką może paść to Ziarno. Są jednak sytuacje w naszym życiu, kiedy tego Ziarna nie wolno nam zmarnotrawić – sytuacje w których Ziarno jest niejako ważniejsze od człowieka. Mam na myśli postawy świadczące o całkowitej negacji Bożych prawd, o ich celowym lekceważeniu, wyśmiewaniu, albo znieważaniu.

30.08.2018

Żyj w wolności i w abstynencji


 „Piszę, aby się pochwalić moją decyzją.

Podpisałam deklarację członkowską Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. 

Właśnie kończymy rekolekcje.

Chwała Panu.”
    
  Takie słowa dostałem niedawno od Osoby, którą, kilka lat temu, jako pierwszą poznałem w Internecie i znajomość przetrwała do dzisiaj. A sens jej widzę wielorako.
Jakiś czas temu wspólnie działaliśmy w pewnym internetowym miejscu, a teraz corocznie bardziej realnie.
   Ania, szczęśliwa żona i mama kilkorga dzieci - wszyscy razem byli na rekolekcjach, podjęła swoją decyzję z sobie wiadomych pobudek. Nie była to reakcja na to co jest w domu, ale forma szerszej, mogę chyba powiedzieć ekspiacji, protestu, czy chęci bycia przykładem, świadectwem dla innych, że niekoniecznie wszystko, czy wiele, musi być w życiu „święcone” alkoholem.Zapragnęła wolności.
  Ania wiedziała, że jestem abstynentem od lat, więc  przyszła do mnie z taką informacją… myślę, że chciała się podzielić swoją dumą i radością z podjętego kroku.
  Chciała, nie musiała w swojej wolności ten krok podjęła.

 Kończy się sierpień - miesiąc abstynencji… ale trwa akcja: 100 dni abstynencji, na 100 lecie odzyskania niepodległości…
 
   Ty, która, może, który, narzekasz, bolejesz z powodu nadużywania przez kogoś w rodzinie alkoholu, być może nawet całe tsunami alkoholowe zalewa Twój dom… czy myślałaś, żeby samemu się odciąć od niego?

28.08.2018

Żniwa i dożynki po staropolsku.


  To największe święto gospodarskie urządzał dla rolników z danej wsi dwór, lub najbogatszy gospodarz.  Obchodzono je tak, jak i dziś w sierpniu lub wrześniu. Było też jednym z niezależnych od świąt kościelnych. 
Zwano je też wyżynkami, obżynkami, okrężnem, wieńcowem lub wieńczynami. Początków świętowania zakończenia żniw, należy upatrywać w XVI wieku, czyli czasu rozwoju gospodarki folwarcznej w Polsce. Żniwa wieńczyły coroczne prace gospodarskie i od nich zależał dalszy los ludzi.
  Poprzedzał je zwyczaj „frycowania” kosiarza, czyli inicjacji człowieka, który po raz pierwszy miał żąć. Pokonywał on wiele prób dotyczących zwinności, ale także śmiesznych, jak klęczenie na grochu. Po ich przejściu strojono go w wieniec z polnych kwiatów i przyjmowano do grona żniwiarzy.
  Żniwa rozpoczynało uroczyste święcenie sierpów, kos i pól zgodnie z przysłowiem „Kto żniwa z Bogiem zaczyna szczęśliwie je kończy”. 

Może, aż tak bardzo staropolski widok to nie jest, alei tak,  kto go jeszcze pamięta ?             A kto na takim wozie jeździł?...

14.08.2018

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny... Matki Boskiej Zielnej


  To potoczna nazwa kościelnego Święta cudownego zaśnięcia i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, ustanowionego już w VII wieku. Ta popularna w Polsce nazwa, przyjęła się ze zwyczaju święcenia w tym dniu bukietów z ziół, zbóż, kwiatów i warzyw zwanych też równiankami, kępkami, czy ograbkami. Ustanowiono go dla uczczenia podania, według którego na trzeci dzień po śmierci Maryi, Apostołowie znaleźli w Jej grobie tylko wonne kwiaty i zioła.
  Także w innych krajach Europy Święto to, jest rozpoznawalne pod nazwą Matki Boskiej Korzennej (Niemcy), Matki Boskiej Żytniej (Estonia) czy Matki Boskiej Kwietnej (Austria).

08.08.2018

Wakacje, wspomnienia, teraźniejszość…


  W każdą wakacyjną sobotę robiłam wypad w góry, konkretnie w Beskidy, czasem w ramach ewangelizacji, a taki spokojny, dłuższy odpoczynek, teraz w sierpniu, nad morzem. 
  Tęsknię… może wyda się to komuś dziwne, ale ja tęsknię za wakacjami z dziećmi - to już czworo dorosłych ludzi - w domu cisza i jeszcze raz cisza… 

  W 94 roku, zabraliśmy pierwszy raz nasze dzieci nad morze - wakacje na Helu. Podróż pociągiem z południa Polski…. Ale jakie to były wakacje! Jedna foka w małym baseniku na zapleczu instytutu badawczego, bawiąca się sitkiem, kilka punktów z rybami i frytkami, deptak prowadzący na molo, szeroki bez chińskiego towaru i ksiądz, który po Mszy nas witał, pytając skąd jesteście.
… Kiedy ten czas minął ?

01.08.2018

Powstanie Warszawskie w gorącej, powstańczej poezji i modlitwie.


  W dniu wybuchu Powstania Warszawskiego chcielibyśmy oddać głos… miejsce na naszej stronie, tym, którzy walcząc z okupantem, zostawiali poprzez zapiski, stan przeżywanego przez siebie i Warszawę czasu.
 Modlitwa towarzyszyła im w tym ogromnym wysiłku również.
Załączone są liczne fotografie z tamtego czasu.
 
Cześć Ich Pamięci.
I oby Ich męka i ofiara życia, przez działania kolejnych pokoleń, nigdy nie poszły na marne.
                                                  Sławek z Anetą



MODLITWA ARMII KRAJOWEJ
O Panie, któryś jest na niebie
Wyciągnij sprawiedliwą dłoń!
Wołamy z cudzych stron do Ciebie
O polski dach i polską broń
O Boże, skrusz ten miecz,
Co siekł nasz kraj,

28.07.2018

Wierzmy, prośmy, ofiarowujmy...

Zainspirowany tekstem Anny... 
  Anno – czytając Twój artykuł, zatrzymałem się na dłużej przy fragmencie mówiącym o tym, jak ojciec Maryi – Joachim, wyszedł na pustynię, aby pościć i tym samym prosić Pana Boga o łaskę potomstwa. Pomyślałem o kilku osobach, którym nie powiodło się w różnych sprawach – z którymi rozmawiałem i namawiałem do pewnych „ofiar” dla Pana Boga. Nie były to jakieś bardzo uciążliwe - nazwijmy to - czynności. Zachęcałem do podjęcia nowenny, albo do uczestniczenia we Mszy św. z modlitwą o uwolnienie i uzdrowienie. Niedawno nawet zachęcałem kogoś do tego, aby w swojej trudnej sytuacji zdrowotnej pomyślał o poddaniu się modlitwie wstawienniczej w tzw. duchowym szpitalu, który prowadzi o. Józef Witko. Zauważyłem jednak, że początkowe zainteresowanie u niektórych, jakby z czasem wygasało. Inni słuchali mnie z tzw. grzeczności.

24.07.2018

Nie stół, a STÓŁ...


  Temat stołu w domu…
 Chciałabym poruszyć ten temat, gdyż nurtuje mnie od jakiegoś czasu, a w moim domu nie dałoby się bez niego żyć...  
  Tak, bowiem, ważną rolę odgrywa ten mebel w naszym domu, jako miejsce spotkań przy wspólnych posiłkach, rozmów, również miejsce modlitwy?

  Kiedyś u nas w domu była ława... do czasu. Podczas spotkania naszej wspólnoty, ktoś zwrócił  nam uwagę, dlaczego nie mamy stołu, wokół którego mogłaby się gromadzić cała nasza rodzina?

20.07.2018

„Czy, aby przebaczyć, potrzebne jest słowo „przepraszam” ?”

Najpierw chyba należy przypomnieć sobie co to znaczy „przebaczyć”. Powołam się tu na słowa św. Jana Pawła II, a mówił on, że przebaczyć to nie znaczy zapomnieć. Z „definicji” wiem, że przebaczenie to akt woli a nie uczucie. Czy ktoś może sądzić, że matka bł. ks. Popiełuszki przebaczając oprawcom (akt jej woli) zapomniała lub też nie przeżywała cierpienia w jakiś sposób pomimo upływu czasu? Niekiedy, aby „sprawdzić się” czy oby na pewno przebaczamy komuś proponuję na potrzeby tej próby postawić się w roli sędziego, który bez żadnych konsekwencji dla siebie może i ma zdecydować o czyimś być lub nie być. Co zdecyduje? Ukarać śmiercią (nie przebaczyć) czy też puścić wolno (przebaczyć)? To taki test „na sucho”. Ja zawsze puszczam wolno – czasem jest trudniej, ale w końcu robię to w imię Jezusa, dla Jezusa i paradoksalnie dla siebie samego również,  gdyż nieprzebaczenie wręcz zabija. Nie tylko duchowo ale i fizycznie. Naukowcy udowodnili tworzenie się w organizmie komórek rakowych na skutek dłuższego przebywania w takim stanie nieprzebaczenia (mówiono o okresie pół roku – wtedy zaczynają się namnażać). Szkody duchowe są jeszcze większe a nieprzyjaciel człowieka zaciera z radości ręce – zwłaszcza, że Pan Bóg ma je związane z woli samego człowieka. Nieprzebaczenie jest poważną przeszkodą w przyjmowaniu Bożych łask. Bóg szanuje wolną wolę człowieka. Jest jakby więźniem własnych zasad. Jest stale niezmienny. I jest przez to wspaniały.

18.07.2018

Wina i kara, ciche dni... zamiast przepraszam...

Zadam pytanie... Odpowiedz.
 Czy aby przebaczyć jakieś "przewinienie" współmałżonka potrzebne jest słowo przepraszam? Czy zawsze należy oczekiwać tego słowa? Bo co do tego, że przebaczać trzeba zawsze, nie ma wątpliwości.

Tak po ludzku patrząc, skoro mąż/żona coś zawalił/a wypadałoby przeprosić. Co jednak zrobić, gdy druga strona ma problem z wypowiedzeniem słowa "PRZEPRASZAM", albo nie widzi problemy, czy próbuje go zbagatelizować i próbuje przejść nad sprawą do porządku dziennego?

   Rozmowa mogłaby być jakimś rozwiązaniem problemu, jednak wiadomo…  jak to bywa w chwili wzburzenia, rozmawiać się nie chce... 

12.07.2018

Słowo o szczęściu...

... Wciąż towarzyszy mi uczucie, że wcześniej byłam o wiele bardziej szczęśliwa. Mam wrażenie, że po ostatnim nawrocie choroby wyrosła w moim sercu tama, mur zbudowany chyba z cegieł niezrozumienia i pretensji do Pana Boga. Mam wrażenie, że teraz płynę pod prąd, siedzę w moim kajaku wiosłuję co sił a efektem jest, że mój kajak płynie… ale w miejscu.
  Moja rodzina  utwierdza mnie w przekonaniu, że wykonuję olbrzymią pracę, tylko, że ja nie płynę.
Bardzo łatwo było zbudować ten mur, w zasadzie sam się zbudował a ja teraz dumnie kroczę przez życie po jego wierzchołku, tak czuję.
 

10.07.2018

O dobre myśli… i oby nie były ulotnymi...

Teraz, gdy to piszę jest grubo po godz. 23.00. Postanowiłem jednak nie zwlekać, bo chciałem się czymś podzielić. Niespełna godzinę temu uczestniczyłem w pierwszo - piątkowej Mszy św. w jarosławskim Opactwie Benedyktynek a wcześniej na modlitwie o uzdrowienie i uwolnienie.
   Wpatrywałem się w Pana Jezusa wystawionego na Ołtarzu w wielkiej monstrancji. Wówczas przyszło mi na myśl pewne zdarzenie z dalekiej przeszłości a Pan Jezus niejako zdawał się mówić do mnie: „Opisz to – podziel się z innymi”. Postanowiłem, że tak uczynię - choćby miało to być mało interesujące. Moje wspomnienie dotyczy bardzo prozaicznej rzeczy – chodzi o MYŚL, po prostu o MYŚL

  Czy zastanawialiście się kiedyś nad swoimi myślami?  Od kogo przychodzą?  Co się z nich rodzi?  Czym są przepełnione?  Czym powodowane?

05.07.2018

Wakacyjne Święta w ludowej tradycji

W okresie letnim nawał prac na wsi przerywany był, zapomnianymi dziś świętami o tradycji ludowej.
  Już 29 czerwca wspominaliśmy świętych Apostołów Piotra i Pawła.  Święci ci symbolicznie otwierali dla ludzi las i zapraszali na pierwsze pojawiające się grzyby. Tego dnia zakazane były kąpiele.
  2 lipca wspominano Matkę Boską, Jagodną, która opiekowała się dojrzewającymi jagodami i pozwalała na ich spokojne zbiory i spożywanie. Zbiór jagód rozpoczynano dopiero 3 lipca, aby nie zabrakło ich dla Maryi. Wierzono, że jeżeli kobieta, której dziecko zmarło w niemowlęctwie obiecała na modlitwie nie pójść do lasu od dnia jego pogrzebu do 2 lipca miała się jeszcze cieszyć macierzyństwem. Jagody uważano bowiem za owoce zapewniające płodność i zdrowe dzieci.
  26 lipca wspominano świętą Annę matkę Maryi. W kościele święcono wtedy zebrane z łąk i pól zioła.

03.07.2018

Z trudów życia, siła do życia i bycia dla innych…

Zawierzyłam swoje życie Jezusowi i godzę się z jego wolą w moim życiu. Uwielbiam Go w każdym doświadczeniu mojego życia, w smutku, chorobie i radości…
   
  Warto zauważyć,  że jeżeli mamy jakieś skłonności do tych samych grzechów, to właśnie tam uderzy szatan- krytycyzm, osądzanie innych, narzekanie opieszałość w działaniu, niewiara w siebie... Oddajmy to Jezusowi, niech mocą swojego uzdrowienia, przemienia nasze skłonności a zaczniemy spotykać na swojej drodze ludzi szczerych otwartych, uśmiechniętych.
  Jezus nie obiecał, że jak się nawrócimy, czy też będziemy stale wzrastać w wierze, to będziemy mieli tylko takich ludzi obok siebie, jak my. Musimy przecież pracować, chodzić do urzędów a czasem nawet w własnej rodzinie, mieć relację lub kontakt z różnymi ludźmi, niekoniecznie miłymi dla nas.
W każdym z nich, mamy widzieć Jezusa i ufać, że właśnie Jezus ma dla nas doskonały plan i ze wszystkiego wyciągnie dla nas to co najlepsze.
   Uwielbiajmy boga w sercach ludzi, których spotykamy, a będziemy bardzo zaskoczeni, jak taka modlitwa zmieni nasze podejście do nich a co za tym idzie, nasze samopoczucie.
Rozwijajmy się duchowo, szukajmy kontaktu z podobnie myślącymi, niepoprawnymi optymistami a pesymistów nie przekreślajmy, dajmy im także szansę na przemianę serca.

19.06.2018

Jego słuch nie jest przytępiony...

Mam dzisiaj trochę kiepski dzień - nagle dopadła mnie choroba i tak mocno, że nie wiem gdzie podziały się moje siły fizyczne?....
Rano przeczytałam maila z intencjami z naszej modlitewnej wspólnoty, odmówiłam modlitwę i nawet zażartowałam, że tyle musi wystarczyć. Myśli szukały rozwiązania, jak ulżyć sobie w bólu i to było tematem numer jeden w mojej głowie.
 

  Za trzy godziny, dostałam telefon od męża czy sobie poradzę, bo on musi jechać po silnik dla syna i .... zaczęła się wyliczanka- na pewno będą korki, ciekawe ile to będzie kosztować będę zmęczony i głodny.
Na głos go pobłogosławiłam i dorzuciłam zwyczajowe, będzie dobrze, tylko spokojnie.

14.06.2018

W cierpieniu blisko Boga


 Na wzór Siostry Faustyny i Ojca Pio
Jak trwoga to do Boga... Tak mówi znane polskie powiedzenie.
Człowiek, który na pozór ma wszystko, często uważa, że nie potrzebuje Boga.
Jest to jednak pozorne. 
Każdy z nas cierpi, duchowo lub fizycznie, innymi słowy, życiowo.
Odkryć wolę Bożą w cierpieniu, to dopiero sztuka!

12.06.2018

Rozważania o sumieniu, w kontekście przystępowania do Komunii Świętej.

Zacząłem pisać. Po prostu zacząłem. Wiele razy miałem taką myśl, aby podjąć pewien temat, ale stale to odkładałem. Dziś na Mszy św. znów przyszła ta myśl i wiedziałem, że jeżeli Panu Jezusowi nie obiecam, że zacznę pisać dzisiaj, to znowu to odłożę. To moje pisanie jest jakby bez jakiegoś planu – tylko ramy. Ale wierzę, że Duch Święty pokieruje moimi myślami i przydam się na coś dla Bożej chwały i ku pożytkowi ludzi. Swoje „rozważania” chcę oprzeć na słowach Pana Jezusa przekazanych św. Siostrze Faustynie:

  „+ W pewnej chwili bardzo pragnęłam przystąpić do Komunii św., ale miałam pewną wątpliwość, i nie przystąpiłam. Cierpiałam z tego powodu strasznie. Zdawało mi się, że mi serce pęknie z bólu. Kiedy zajęłam się pracą, pełna gorzkości w sercu, nagle stanął Jezus przy mnie i rzekł mi: Córko moja, nie opuszczaj Komunii św., chyba wtenczas, kiedy wiesz dobrze, że upadłaś ciężko, poza tym niech cię nie powstrzymują żadne wątpliwości w łączeniu się ze mną w mojej tajemnicy miłości. Drobne twoje usterki znikną w mojej miłości, jak źdźbło słomy rzucone na wielki żar. Wiedz o tym, że zasmucasz mnie bardzo, kiedy mnie opuszczasz w Komunii św. (dz. 156)”.
  
   Nie chcę być tutaj jakimś sędzią ludzkich sumień, ale cena jest zbyt wysoka, aby nie podjąć tego tematu – nawet za cenę uznania mnie kimś takim... Wiele razy czytałem ten fragment słów Pana Jezusa. Wiele razy ten fragment medytowałem,  kontemplowałem i rozkładałem na czynniki pierwsze. Tym bardziej boli mnie, gdy słyszę w różnych rozmowach na temat grzechu w kontekście przystępowania do Komunii Świętej, zdania z którymi nie mogę się zgodzić. Czasem wydaje mi się, że niektórzy chyba nie znają definicji grzechu.

09.06.2018

Jubileusz 200 lat Diecezji Siedleckiej


Obecna diecezja siedlecka, została erygowana przez Papieża Piusa VII 30 czerwca 1818r, jako diecezja janowska z siedzibą w Janowie Podlaskim.
   W okresie represji po Powstaniu styczniowym, została skasowana przez władze carskie w 1867 roku i ponownie powołana do funkcjonowania przez papieża Benedykta XV, 24.09.1918.

  W październiku 1925 r. nastąpiła zmiana nazwy diecezji janowskiej/podlaskiej na diecezja siedlecka, jednak przez długi czas, nawet jeszcze, gdy przybyłem, a potem zamieszkałem w tej diecezji, była używana nazwa diecezja siedlecka, czyli podlaska.

  Mimo, że historia diecezji nie jest bardzo długa, to jednak jest bardzo trudna i dramatyczna, obfitująca w czas walki, ze względu na pozaborowe, carskie prześladowania unitów, czyli chrześcijan pozostających w jedności z Rzymem, ale zachowujących swój dawny obrządek wschodni, którym likwidowano kościoły i próbowano zmuszać do przejścia na prawosławie. Najtragiczniejsze zdarzenia miały miejsce w Drelowie i Pratulinie, gdzie w 1874 roku w obronie swojej świątyni przed przejęciem przez prawosławnych, z rąk wojska carskiego śmierć ponieśli Wincenty Lewoniuk i jego 12 towarzyszy. Obecnie są ogłoszonymi jako Błogosławieni Męczennicy Podlascy.
Prześladowań doznawali również katolicy mieszkający w diecezji.