Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________

23.12.2018

„Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1, 45).

   Nawiedzenie św. Elżbiety stanowiące treść dzisiejszej perykopy ewangelicznej, ukazuje potęgę uświęcającego działania Ducha Świętego, który niczym doskonały Reżyser realizuje decydującą scenę historii zbawienia, napisaną przez boskiego Scenarzystę przed założeniem świata (por. Ef 1, 3-14).
W tym cudownym spektaklu – jeśli tak można powiedzieć o stwórczym, a następnie zbawczym działaniu Trójcy Przenajświętszej – główny Aktor jest jeszcze ukryty, chociaż już obecny i działający, w łonie swojej Przenajświętszej Matki, „odgrywającej” bez wątpienia najważniejszą rolę drugoplanową. Maryja jawi się nam dziś jako Christofora, to znaczy „Niosąca Chrystusa”, „z pośpiechem z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy” (Łk 1, 39), aby Duch Święty, którego Zmartwychwstały Pan wyleje na swój Kościół w dniu Pięćdziesiątnicy, już teraz mógł napełnić Elżbietę i jej syna, Jana. Owocem tego napełnienia Duchem Świętym będzie dla Elżbiety prorocze rozpoznanie w Maryi Matki Pana, zaś dla Jana początkiem jego misji Poprzednika, który polega na tańcu przed Arką nowego i wiecznego Przymierza: „w chwili, gdy Maryja przyszła do domu swej krewnej jako Naczynie pełne Ducha Świętego, Bóg dotknął domowników za pośrednictwem Jej obecności i słów. Także dziecko w łonie Elżbiety, gdy tylko poczuło bliskość Niepokalanej Dziewicy, poruszyło się, a raczej – „zatańczyło” (gr. eskirtesen) przed Nią, niczym Dawid przed Arką Przymierza. Można by stwierdzić, że już samo zjawienie się Maryi udzieliło innym Ducha Świętego, a każdy jej krok okazywał się swoistą procesją Bożego Ciała. Moc Syna emanowała bowiem z samego wnętrza Matki” (Michał Gołębiowski „Niewiasta z perłą” s. 60).

Rozważanie życia Maryi, która jako Służebnica Pańska przyjmuje z całkowitym posłuszeństwem do swojego dziewiczego łona odwieczne Słowo nie po to, aby zachować Go, choćby na chwilę, dla siebie, lecz by – zgodnie z wolą Boga – natychmiast nieść Go innym, pomaga nam pojąć nasze własne powołanie. Kolejny rok dostępujemy łaski przeżywania tajemnicy Bożego Narodzenia nie tylko dla nas samych, lecz również po to, abyśmy napełnieni radością i łaską płynącą z obecności Jezusa wśród nas i w nas, nieśli Go – jak Jego Najświętsza Matka – tym, do których posyła nas Duch Święty na drogach naszej codzienności.
Dzięki spotkaniu z aniołem, który pozdrowił ją jako pełną łaski, Maryja stała się pośredniczką łaski. Dokądkolwiek się uda ze swym Dzieciątkiem, tam łaska Dziecięcia płynie z Nią przez świat. Dziecię w Jej łonie obdarza ją zdolnością obudzenia misji Jana poprzez misję jego matki. Niewiele jest przykładów ukazujących równie dobitnie, że łaska przelewa się nieustannie i nigdy nie zatrzymuje się na konkretnym człowieku: od Jezusa przepływa do Maryi, od Maryi do Elżbiety, od Elżbiety do Jana, na którego zostaje wylana szczególnie obficie, by stamtąd, tak pomnożona, wrócić do swojego Boskiego źródła, którego Jan jest drogowskazem. W tym wszystkim najważniejsze jest posłuszeństwo: to ono właśnie poucza Maryję, jak ma postępować z otrzymaną łaską. Mocą posłuszeństwa nie zatrzymuje niczego dla siebie, tak więc łaska Syna, przeszedłszy przez Jej ręce nie traci nic ze swej zniewalającej siły” (Adrienne von Speyr „Służebnica Pańska”, s. 57-58).   
Całkowite posłuszeństwo Maryi jest zapowiedzią zbawczej misji Jej Syna, o którym św. Paweł pisze w Liście do Hebrajczyków: „Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę - w zwoju księgi napisano o Mnie - abym spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10, 5-7).
W swoją misję wypełnienia woli Bożej Jezus włączył nie tylko Maryję, która pod Jego krzyżem dała świadectwo heroicznego posłuszeństwa Ojcu, lecz również nas, którzy właśnie w na Golgocie staliśmy się, z woli konającego Syna, w mocy Ducha Świętego, Jej dziećmi. Jezus, który doskonale zna nasze słabości, dał nam swoją niepokalanie poczętą Matkę, przed którą drżą moce zła, aby stała się Wspomożycielką w naszej apostolskiej misji głoszenia światu Jego zwycięstwa nad śmiercią, piekłem i Szatanem. Byłoby czymś bardzo nieroztropnym odrzucić lub zlekceważyć Jej matczyną pomoc w naszym codziennym dążeniem do świętości.
Ks. Dominik Chmielewski SDB zachęca nas do całkowitego zjednoczenia z Matką Bożą, która jest Kecharitomene, Pełną Łaski, przez kontemplowanie razem z Nią życia Jej boskiego Syna, aby otrzymać łaski płynące z jego tajemnic radosnych, światła, bolesnych i chwalebnych: „Ona jest Pośredniczką każdej łaski z przywileju bycia Pełną Łaski, ale nie jest Źródłem łaski. Źródłem każdej łaski jest Duch Święty. On jest Autorem każdej łaski, a Maryja – Rozdawczynią, karmiąc łaskami swoje dzieci. Jeśli więc ty zdecydujesz się na to, aby żyć we wnętrzu Kecharitomene dwadzieścia cztery godziny na dobę, to równocześnie otrzymujesz pełnię wszystkich łask, którą jest Ona i które są w Niej ukryte przez Ducha Świętego. Gdy jesteś w Niej, już nie musisz nawet prosić o łaski, ponieważ jesteś zanurzony w każdą z nich. O nic więcej już nie musisz prosić, bo Ona Ci wszystko daje. Żyjąc w Niej jak Jezus, będąc przy Niej jak Jezus był przez trzydzieści lat – masz nieustannie niebo na ziemi! (…) Tym wszystkim jest różaniec – zanurzeniem w Kecharitomene, w pełnię łask” (ks. Dominik Chmielewski SDB „Kecharitomene”, s. 35-37).
Mistyk Carver Alan Ames pisze jak św. Teresa pouczyła go odmawiać Różaniec: „powinienem traktować Różaniec jak okno, przez które można zobaczyć Boga, żyjącego na ziemi, obecnego tu Jezusa. Kiedy odmawiam Różaniec, powinienem stanąć u boku Jezusa i podążać razem z Nim przez Jego życie. Gdy w ten sposób stanę przy Nim, Jego łaska napełni mnie i silnie na mnie wpłynie” (Carver Alan Ames, „Przywrócony do życia”, s. 19-20).  
Chrześcijanin zjednoczony z Maryją dąży ku temu, aby całe swoje życie – na wzór Jej życia – uczynić modlitwą i hymnem dziękczynienia Bogu, do czego zachęca nas św. Paweł w Pierwszym Liście do Tesaloniczan, niejako opisując życie i misję Maryi: „zawsze usiłujcie czynić dobrze sobie nawzajem i wobec wszystkich! Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (1 Tes 5, 15-18).
Carver Alan Ames przytacza swoją rozmowę z Maryją, która wskazuje nam, w jakim kierunku powinno rozwijać się nasze życie duchowe, abyśmy upodobniali się do Niej, a przez zjednoczenie z Nią, do Jezusa:
Następnie Matka Boska znów zaczęła mnie zachęcać, abym modlił się więcej.
-Nie wiem, jak mógłbym modlić się więcej. Odmawiam już czterdzieści pięć dziesiątek Różańca, Koronkę do Miłosierdzia Bożego, liczne Zdrowaś Maryjo i Ojcze nasz. Jak mógłbym modlić się więcej? To niemożliwe! – odpowiedziałem.
-Jeśli ofiarujesz każdą sekundę dnia modlitwie wyrażającej miłość do Boga, stanie się ona Bożą miłością. Ofiaruj Bogu każdą myśl, każde słowo, każdy czyn, każdy oddech, każde uderzenie serca jako modlitwę miłości, a staną się one miłością! – poradziła.
-Nie sądzę, aby mi się to udało. Dla mnie to za dużo. To zbyt trudne. Być może mogłoby się to udać księdzu, zakonnicy czy świętemu, ale nie komuś takiemu jak ja, nie Alanowi Amesowi! – odparłem.
-Po prostu spróbuj, zrób co w twojej mocy. To wszystko, czego oczekuje od ciebie Bóg. Pragnie abyś zrobił, co w twojej mocy. Będziesz popełniać błędy, będziesz zapominać o modlitwie i miłości, ale musisz nieustannie się starać. Bądź wytrwały. Przy każdym upadku proś Boga o łaskę, która pomoże ci wstać i próbować na nowo. Dzięki tej wytrwałości, dzięki twoim staraniom możesz okazać głębię swojej miłości do Niego – powiedziała” ( Carver Alan Ames, op. cit., s. 47-48).
Nieustanne pragnienie okazywania miłości Panu Bogu otwiera nas na uświęcające działanie Ducha Świętego, czyniącego z nas, na wzór św. Józefa, „ludzi sprawiedliwych”, którzy w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji życia, w pierwszej kolejności będą pełnili wolę Bożą. Osobiście – nie podważając w żaden sposób praw objawionych – jestem przekonany, że św. Józef, który znał Maryję, jeżeli rozmawiał z nią chociaż raz po tym, jak dowiedział się, że jest brzemienna, nie posądził jej o cudzołóstwo. Oblubieniec Matki Bożej miał czyste serce, a zatem nie mógł nie doświadczyć świętości, której źródłem było Dziecię rosnące pod Jej Niepokalanym sercem, oraz Jej niewinności, której mogliby pozazdrościć Maryi aniołowie. Jednak, bez względu na przyczynę jego „lęku” przed zabraniem do siebie Maryi, jego Małżonki, istotny jest fakt, że pouczony we śnie „Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie” (Mt 1, 24).
Drodzy Bracia i Siostry, życzę z całego serca Wam oraz sobie, abyśmy w świętą noc Narodzenia Pańskiego, posłuszni woli Bożej, podobnie jak św. Józef wzięli Maryję do siebie, a z Nią Jezusa, błogosławiony owoc Jej łona. Niech On wniesie do naszych serc swój pokój i pomoże nam przyoblec się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, a nade wszystko w miłość, która jest więzią doskonałości (por. Kol 3, 12-14). 
                                                                      Arek

1 komentarz:

  1. Piotr współmodlący24 grudnia 2018 12:57

    Życzę Wam wszystkim-kochani i sobie też aby Ten ,który ma się narodzić-narodził się w naszych sercach i na zawsze tam pozostał.Alleluja.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.