Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________

03.07.2018

Z trudów życia, siła do życia i bycia dla innych…

Zawierzyłam swoje życie Jezusowi i godzę się z jego wolą w moim życiu. Uwielbiam Go w każdym doświadczeniu mojego życia, w smutku, chorobie i radości…
   
  Warto zauważyć,  że jeżeli mamy jakieś skłonności do tych samych grzechów, to właśnie tam uderzy szatan- krytycyzm, osądzanie innych, narzekanie opieszałość w działaniu, niewiara w siebie... Oddajmy to Jezusowi, niech mocą swojego uzdrowienia, przemienia nasze skłonności a zaczniemy spotykać na swojej drodze ludzi szczerych otwartych, uśmiechniętych.
  Jezus nie obiecał, że jak się nawrócimy, czy też będziemy stale wzrastać w wierze, to będziemy mieli tylko takich ludzi obok siebie, jak my. Musimy przecież pracować, chodzić do urzędów a czasem nawet w własnej rodzinie, mieć relację lub kontakt z różnymi ludźmi, niekoniecznie miłymi dla nas.
W każdym z nich, mamy widzieć Jezusa i ufać, że właśnie Jezus ma dla nas doskonały plan i ze wszystkiego wyciągnie dla nas to co najlepsze.
   Uwielbiajmy boga w sercach ludzi, których spotykamy, a będziemy bardzo zaskoczeni, jak taka modlitwa zmieni nasze podejście do nich a co za tym idzie, nasze samopoczucie.
Rozwijajmy się duchowo, szukajmy kontaktu z podobnie myślącymi, niepoprawnymi optymistami a pesymistów nie przekreślajmy, dajmy im także szansę na przemianę serca.

   
   Uczestniczymy w rekolekcjach, pielgrzymkach,  misjach... Nie poprzestawajmy na tym. Nie zostawiajmy tego co usłyszymy w ścianach kościoła, dzielmy się tym z innymi. Szukajmy ewangelizatorów, otwierajmy się na tchnienie Ducha Świętego.
  Szukajmy w swoich stronach możliwości działania ... trzeba wyjść do ludzi i chcieć otworzyć się na działanie Bożej radości w nas, pozwolić kierować Bogu swoim życiem.

  Jesteśmy w różnych wspólnotach, również tych internetowych… np. nasza Modlitwa Wstawiennicza… Czy dajemy z siebie naprawdę wszystko, żeby tą wspólnotę ubogacać, żeby wzrastała w jedności ducha? … Sławek z Anetą, tak często niegdyś prosili o współpracę… również  przez współtworzenie strony Modlitwy Wstawienniczej… Przepraszam, ale chyba zwątpili, bo tak niewiele osób dzieli się swoimi refleksjami….
Wybaczcie, ale ilość godzin spędzona na modlitwie nie da radości życia, jeśli to będzie bez uczynków, które możemy uczynić… wtedy może okazać się to pustym powtarzaniem.

Może rzeczywiście stajemy się społeczeństwem zimnym, mało wrażliwym? Dlaczego tak jest? A może my też mamy w tym swoją cegiełkę?

Jak to miło spotkać uśmiechniętego, mówiącego swobodnie o Bogu brata, czy Siostrę… sama radość!
 
  A co z ludźmi, którzy nie doświadczyli Bożej miłości, którzy wciąż czekają, aż coś poruszy ich serce?
Może pomimo niekiedy własnej nędzy, braku nadziei, wyjdźmy do nich? Może do tej pory nikt tego nie zrobił bo podobnie jak my, stwierdził, że nie warto tracić czasu, on i tak nie będzie inny, lepszy?
Skoro nie siejemy to i nie zbieramy. Jezus odkupił wszystkie swoje dzieci, wszystkie! Kocha wszystkie, Ciebie, mnie i tego zimnego uczuciowo też.
   Może chce się Tobą posłużyć i przynagla Cię do działania? Wyjdź ze swojej skorupy, idź do Jego dzieci które są zagubione, smutne, które straciły nadzieję, miłość, wiarę, pokaż im, że Bóg i Jego miłość są żywe!
 
  Nie siedź zamknięty w domu i nie uspokajaj swojego sumienia, bo zaliczyłeś już spowiedź i rekolekcje.
Pokaż swoim życiem, że Jezus żyje!
                                                                Anna G

1 komentarz:

  1. Widzę, jak trudno w codziennych sytuacjach, domu, pracy być w relacjach z ludźmi na sposób Boży. Ja mam z Nimi problem, a Oni ze mną :) Dziś czytałam psalm o tym, że nastąpi sprawiedliwość i pokój. Jak bardzo potrzeba mi odkrywać, ale i przyjmować Bożą Miłość, która będzie solidnym gruntem do tego. Czasem moje myśli, wypowiedzi w stosunku do innych są osądem, czasem jednak są po prostu realistyczną oceną sytuacji (mam nadzieję :)), którą warto zmienić ze względu na dobro wszystkich. Wtedy trzeba się wypowiedzieć nawet głośno, problem jest w tym, by zrobić to w autentycznej miłości bez uznawania się za osobę lepszą, doskonalszą. Tak myślę. Proszę Boga o tę prawdziwą pokorę, która jest Bożą Prawdą, a nie pozą schylającą jedynie głowę do dołu - fałszywą skromnością. Proszę, by nawracał mnie do życia autentyczną Miłością. Modlę się o to dla Każdego.
    Beata

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.