Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Aktualnie modli się z nami 600 osób :). Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________

06.08.2017

„twarz Jego zajaśniała jak słońce” (Mt 17, 2).

Święto Przemienienia Pańskiego, które Kościół celebruje w dzisiejszą niedzielę, jest epifanią, czyli objawieniem – wobec zbliżającej się męki i krzyżowej śmierci – boskiej natury Jezusa, wcielonego Słowa, umiłowanego syna Ojca.

Nieprzypadkowo św. Mateusz umieszcza to niezwykłe wydarzenie tuż po pierwszej zapowiedzi męki i zmartwychwstania Jezusa, oraz wezwaniu uczniów do pójścia za Nim, które zostaje porównane do podjęcia krzyża. Wątki soteriologiczny, oraz eklezjologiczny w naszej dzisiejszej perykopie nabierają głębszego znaczenia:  Pierwszy Ewangelista bowiem, odwołując się do najważniejszych wydarzeń w starotestamentalnej historii zbawienia, wskazuje na prawdziwą, odkupieńczą naturę mesjańskiej misji Jezusa – Syna Człowieczego.

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała (gr. elampsen) jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa”. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie»” (Mt 17, 1-9).

Najważniejszym, konstytutywnym wydarzeniem formującym Naród Wybrany, po obietnicy złożonej Abrahamowi, jest Przymierze jakie Bóg zawarł z Izraelitami, za pośrednictwem Mojżesza, na Górze Syjon. Św. Mateusz nawiązuje do niego począwszy od pierwszych słów rozdziału 17. W księdze Wyjścia czytamy bowiem: „Pan rzekł do Mojżesza: Wstąp do Mnie na górę i pozostań tam, a dam ci tablice kamienne, Prawo i przykazania, które napisałem, aby ich pouczyć. (…) Chwała Pana spoczęła na górze Synaj, i okrywał ją obłok przez sześć dni. W siódmym dniu [Pan] przywołał Mojżesza z pośrodka obłoku” (Wj 24, 12. 16). Dziś Jezus, Nowy Mojżesz, wstępuje „na górę wysoką”, aby objawić swoim uczniom reprezentującym nowy lud Boży, Jego mistyczne Ciało, nowe przykazanie, które podczas Ostatniej Wieczerzy wyrazi w słowach: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie” (J 13, 24). Miłość, której wymaga od nas Jezus nie jest jedynie najwznioślejszym nawet uczuciem, lecz postawą, z której wynika konkretne działanie, często okupione ofiarą z siebie: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję (J 15, 13-14)”.

Jezus zabrał ze sobą na górę Piotra, Jakuba i Jana dlatego, że to właśnie ci Apostołowie reprezentowali poglądy mesjańskie dalekie od Jego intencji. Doświadczenie Przemienienia Pańskiego miało się stać dla nich i dla każdego ucznia, który w przyszłości doświadczy podobnej pokusy wyrzeczenia się paschalnego wymiaru  mesjańskiej misji Jezusa (Piotr), sprowadzając ją do działań politycznych i narodowo wyzwoleńczych (Jakub i Jan, por. Łk 9, 52-54), swoistym „exodusem”, wyjściem z szatańskiego myślenia na sposób ludzki i wejścia do królestwa Bożego, gdzie  myśli się na sposób Boży (por. Mt 16, 23). Pocieszające jest dla nas to, że Jezus nie wyrzeka się porywczych, skorych do przemocy synów Zebedeusza, ani Piotra, który oświecony przez Ojca Niebieskiego potrafi rozpoznać w Mistrzu z Nazaretu oczekiwanego Mesjasza, a zaraz później zniekształca sens Jego misji i staje się kusicielem. Przeciwnie, Pan objawia im tajemnicę swojej boskiej natury, pozwalając im uczestniczyć w mistycznym wydarzeniu, które w pewnym sensie Bóg „zorganizował” właśnie dla przemiany ich serc i umysłów.

Jezus pamięta bowiem dlaczego Piotr, Jakub i Jan poszli za Nim. Widząc głębiej niż ktokolwiek inny, potrafi dostrzec w ich sercach to pragnienie, które rozpala ludzkość od czasów grzechu pierworodnego, a które Psalmista wyraził w słowach: „O Tobie mówi moje serce: «Szukaj Jego oblicza!» Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną, nie odpędzaj z gniewem swojego sługi!” (Ps 27, 8-9). Uczniowie, chociaż ulegający stereotypom swoich czasów i upatrujący w Mesjaszu mściwego wyzwoliciela, którego nadejście ilustruje werset z Psalmu 68:  „Z Baszanu mogę [cię] wyprowadzić, mogę wyprowadzić z głębiny morskiej, byś stopę twą we krwi umoczył, by języki psów twoich miały kęsek z wrogów” (Ps 68, 23-24), dzięki łasce wiary w Jezusie z Nazaretu dostrzegli spełnienie swoich pragnień. Teraz muszą jedynie nauczyć się dostrzegać prawdziwe oblicze Boga w obliczu Chrystusa – Sługi Jahwe, o którym prorokował Izajasz: „Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem” (Iz 50, 6).  Jezus przemienił się wobec uczniów, a „twarz Jego zajaśniała jak słońce”, jakby chciał im powiedzieć: Przyjrzyjcie mi się dobrze i zapamiętajcie tę scenę, abyście – gdy zobaczycie moje oblicze spuchnięte, sine i zakrwawione – nie zwątpili we Mnie, lecz zrozumieli jak wielka jest miłość mojego Ojca do każdego z was!

Obecność Mojżesza i Eliasza na górze Przemienienia wyraża nie tylko podległość Prawa i Proroków wobec pełni objawienia, która dokonała się we wcielonym Synu Bożym, lecz również jest świadectwem prawdy, że pragnienie ujrzenia Bożego oblicza znajduje swoje pełne zaspokojenie jedynie w Jezusie Chrystusie.

W księdze Wyjścia czytamy o prośbie Mojżesza skierowanej do Boga: „I rzekł [Mojżesz]: «Spraw, abym ujrzał Twoją chwałę». [Pan] odpowiedział: «Ja ukażę ci mój majestat i ogłoszę przed tobą imię Pana, gdyż Ja wyświadczam łaskę, komu chcę, i miłosierdzie, komu Mi się podoba». Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu». I rzekł jeszcze Pan: «Oto miejsce obok Mnie, stań przy skale. Gdy przechodzić będzie moja chwała, postawię cię w rozpadlinie skały i położę rękę moją na tobie, aż przejdę. A gdy cofnę rękę, ujrzysz Mnie z tyłu, lecz oblicza mojego tobie nie ukażę» ” (Wj 33, 18-23).

Również Eliasz doświadczył obecności Boga, lecz Go nie ujrzał: „Wtedy rzekł: «Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!» A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze - trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu - szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty (1Krl 19, 11-13).  

Przekaz biblijny jest jasny: ani Prawo, ani Prorocy nie dają możliwości ujrzenia oblicza Boga. Objawia je tyko Jezus, który odpowiedział na prośbę Filipa, by ukazał im Ojca:  „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (J 14, 9). Dowodem tego jest zbawcze dzieło Pana: „Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie - wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła!” (J 14, 10-11). Zwieńczeniem dzieła zbawienia jest pojednanie ludzkości Bogiem, umożliwienie jej dostępu do Ojca przez uczestnictwo w krzyżu a następnie w chwale Syna: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12, 32). Św. Atanazy Synaita w Homilii na Święto Przemienienia Pańskiego uczy nas:  „Dziś, na górze Tabor, jawi się drzewo krzyża, które wraz ze śmiercią daje życie: jak Chrystus został ukrzyżowany między dwoma mężczyznami na górze Kalwaria, tal objawił się pełen majestatu między Mojżeszem i Eliaszem”.   

Bóg Ojciec odzywający się z chmury tymi samymi słowami, które wypowiedział po chrzcie Jezusa w Jordanie, gdy Pan uniżył się, schodząc do poziomu naszych grzechów, by wziąć je na siebie : „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 3, 17; 17, 5), staje się definitywnym Świadkiem i Gwarantem prawdomówności Jezusa, oraz  autentyczności Jego objawienia Bożego oblicza. Jak pisze św. Paweł: „Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął(gr. elampsen) w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Chrystusa” (2 Kor 4, 6). To poznanie staje się dla nas powołaniem do świętości / sprawiedliwości polegającej na codziennym upodabnianiu się do Chrystusa - Sprawiedliwego, który sprawia, że sami stajemy się źródłem światła Bożego dla innych ludzi. On też, w przypowieści o chwaście, obiecuje nam, swoim uczniom, nagrodę wieczną: „Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego” (Mt 13, 43).  

Jedną z konkretnych form takiego „przyoblekania się w Chrystusa” jest zachowanie jego przykazania: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5, 44). Św. Paweł rozwinął je w Liście do Rzymian: „Błogosławcie tych, którzy was prześladują! Błogosławcie, a nie złorzeczcie! Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach! Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne! Nie uważajcie sami siebie za mądrych! Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi! Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi! Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]” (Rz 12, 14-19).

Warto, wobec powszechnej wulgaryzacji języka i zanikającej wzajemnej życzliwości między ludźmi, oprzeć się pokusie odpłacania pięknym za nadobne i błogosławić wszystkich bez wyjątku ludzi słowami błogosławieństwa, jakiego sam Stwórca nauczył Mojżesza, a które św. Franciszek uczynił swoim: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem” (Lb 6, 24-26). Czego i ja wszystkim nam życzę na nadchodzący tydzień i na każdy dzień naszej ziemskiej wędrówki ku Bogu.

Arek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.