Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Aktualnie modli się z nami 600 osób :). Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________

30.07.2017

„Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli” (Mt 13, 44).



  Perykopa ewangeliczna, którą rozważamy podczas dzisiejszej Liturgii Słowa, wprowadza nas głębiej w tajemnicę królestwa Bożego, które jest obecne i działa wśród nas. Pierwsze dwie przypowieści mają, jako wspólny mianownik, ogromną radość, jaką wywołuje w człowieku doświadczenie Bożego królowania, które staje się rzeczywistością w osobie Emmanuela,  Boga z nami, Jezusa Chrystusa. Trzecia przypowieść stanowi swoistą syntezę nauki o historii zbawienia skierowanej do uczniów – apostołów, „rybaków ludzi”. Jednoznacznie wskazuje nam ona, że sąd, który czeka każdego z nas na końcu czasów, jest dziełem Boga, zaś naszym obowiązkiem jest dążenie do świętości własnej, oraz głoszenie Ewangelii słowem i przykładem, a także nieustanna modlitwa o zbawienie wszystkich ludzi.

Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany (gr. apo tes charas; dosł. z radością) poszedł, sprzedał wszystko, co miał (gr polei panta hosa echei), i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją” (Mt 13, 44).

 Opowieści o skarbach zawsze rozpalają wyobraźnię słuchaczy. Nie inaczej było w czasach współczesnych Jezusowi, kiedy – wobec licznych zamętów związanych z rzymską okupacją, oraz częstymi rozruchami wywoływanymi szczególnie przez zelotów – jednym ze sposobów ochrony zgromadzonego majątku było jego zakopanie w ziemi. Słuchaczami Jezusa byli w większości ludzie ubodzy, którzy najmowali się do pracy na ziemiach bogatych obszarników. To właśnie przede wszystkim do nich skierowana jest pierwsza parabola. Jej wewnętrzny sens i dynamika, którą egzegeci nazywają tertium comparationis, opiera się na niczym nie zasłużonym, niespodziewanym odnalezieniu czegoś niezwykle cennego, co całkowicie i na zawsze odmieni życie znalazcy. W dzisiejszych czasach ta przypowieść mogłaby się zaczynać następująco: Królestwo niebieskie podobne jest do kuponu totolotka ze skreśloną szóstką na dwadzieścia pięć milionów złotych, leżącego na terenie posesji, na trawniku… Człowiekiem, który go znalazł mógłby być koszący trawę ogrodnik. Oczywiście Pan Jezus nie twierdzi w swojej przypowieści, że chodzi o konkretne kosztowności, lecz o skarb (gr. thesauro), który w ostatecznym rozrachunku okazuje się być zbawcza miłość Boga objawiona w Nim i trzymana za darmo dzięki Jego śmierci i Zmartwychwstaniu. Z resztą, Jezus miał raczej krytyczną opinię na temat gromadzenia i ukrywania skarbów na tym świecie, mówił bowiem: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje” (Mt 6, 19-21).

Druga przypowieść różni się od pierwszej tym, że jej bohater, kupiec świadomie szukał pięknej perły. Takie precjoza były niezwykle rzadkie i kosztowne: poławiano je w Morzu Czerwonym, Zatoce Perskiej, oraz Morzu Indyjskim, a wartość najpiękniejszych egzemplarzy dochodziła do ówczesnego odpowiednika kilku milionów dolarów, dlatego pozwolić sobie na nie mogli jedynie nieliczni. Kupiec, który szukał tego rodzaju towaru musiał być bardzo ambitny, zdeterminowany i odważny, oraz mądry: musiał bowiem wiedzieć jak bezpiecznie przechować, a następnie spieniężyć z zyskiem tak wyjątkowy towar. Z całą pewnością ta jedna transakcja ustawiała go na całe życie. Jeżeli adresatami pierwszej paraboli byli „zwykli” Izraelici, których Jezus nazywa błogosławionymi w swoim Kazaniu na Górze, to druga przypowieść przywołuje na myśl faryzeuszów, uczonych w Piśmie i kapłanów, których zadaniem było poszukiwanie mądrości płynącej z Tory i nauczania ludu Prawa Bożego.

Pocieszające jest to, że w obu przypadkach pozyskanie skarbu i perły jest możliwe. Zarówno szczęśliwy znalazca jak obrotny kupiec mają wystarczające środki, dzięki którym są w stanie dokonać  zakupu, dzięki któremu wejdą w posiadanie upragnionej rzeczy. Bóg obdarza nas talentami, które są wystarczające, aby osiągnąć zbawienie. Chociaż czasami wydaje się nam, że inni dostali więcej: mają bogatszych, lepiej usytuowanych rodziców, którzy ułatwili im start życiowy, są zdolniejsi, obrotniejsi, czy mają więcej szczęścia. Dzisiejsze czytanie Ewangeliczne uczy nas, że Pan Bóg daje każdemu człowiekowi dokładnie tyle talentów, ile potrzebuje, aby rozpoznać Jego wolę i według niej żyć. Ani za dużo, ani za mało: to relacja łącząca nas z posiadanymi dobrami materialnymi determinuje nasze życie: staje się czasami okazją do czynienia dobra lub wręcz przeciwnie, stanowi przeszkodę w osiągnięciu zbawienia (por. Mt 19, 16-22).

Jednocześnie Jezus uczy nas, że wobec królestwa Bożego nie można zachować postawy umiarkowanej, wejść do niego częściowo, iść na kompromis ze światem. Człowiek, który znalazł skarb sprzedał wszystko, co miał – ten zwrot znajduje się w obu przypowieściach – aby osiągnąć dużo więcej. Nie ma w tym zachowaniu żadnego wyrzeczenia, które wiązało by się ze stratą: obaj sprzedali to, co mieli, aby za zgromadzone środki nabyć coś, co stawi, że staną się odtąd bardziej zamożni, niż mogliby to sobie wyobrazić. Czy jednak stali się przez to rzeczywiście szczęśliwi?

Dzisiejsza Ewangelia o królestwie Bożym mówi zatem wyłącznie prawdziwym o zysku, jaki mogą odnieść ci, którzy nie przegapią nadążającej się okazji i w 100% ją wykorzystają. Tym, którzy mogą mieć pewne wątpliwości, czy dobrze zainwestowali, warto przypomnieć rozmowę Jezusa z Piotrem:  „Wtedy Piotr rzekł do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?» Jezus zaś rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi” (Mt 19, 27-30). Właśnie tę ostateczną nagrodę życia w Chrystusie, które nie będzie miało końca miał na myśli św. Paweł, gdy pisał: „Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk (gr. kerdos)” (Flp 1, 21). Wobec zjednoczenia z Jezusem, który jest urzeczywistnieniem królestwa Bożego na ziemi, wszystko inne ukazuje się w swojej ograniczonej wartości, a trwanie w Chrystusie staje się jedynym, mądrym wyborem: „Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim” (Flp 3, 7-9). Nie oznacza to bynajmniej, że owe wyzucie się jest bezbolesne: często następstwem wyboru Chrystusa jest prześladowanie i śmierć, jednak w Bożej optyce zbawienia taka postawa ma nieocenioną wartość: „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania” (Mt 16, 25-27).

Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci (gr. sagene), zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 13, 47-50).

Trzecia przypowieść musiała być szczególnie bliska Apostołom, których Jezus powołał słowami: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi” (Mt 4, 19). Siecią, o której Jezus mówi jest niewód, ciągniona sieć rybacka. Już samo porównanie królestwa Bożego do sieci implikuje, że dla jego prawidłowego funkcjonowania potrzebny jest współudział tych, którzy w imię Jezusa „obsługują” sieć Kościoła i czyni bezpodstawnym slogan: „Jezus tak, Kościół nie”.  

Co istotne, rybacy łowili w swoje sieci nie tylko ryby, lecz wszystko, co w nie wpadło, dopiero później dokonywali selekcji. Ewangelista pisze dosłownie: „gr. pantos genous synagagouse”, „ze wszystkich rodzajów gromadzące”. Ten zwrot odpowiada poleceniu Jezusa Zmartwychwstałego: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15). Uniwersalny wymiar królestwa Bożego potwierdza wizja św. Piotra: „Widzi niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego ku ziemi. Były w nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne. «Zabijaj, Piotrze i jedz!» - odezwał się do niego głos. «O nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego» - odpowiedział Piotr. A głos znowu po raz drugi do niego: «Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił»” (Dz 10, 11-15). Jezus umarł za wszystkich ludzi i misją Kościoła, naszą misją, jest głoszenie Dobrej Nowiny każdemu człowiekowi, nie oceniając czy jest on tego godzien czy nie i pozostawiając sąd Bogu. On też zdecyduje kiedy sieć jest pełna i przyszedł czas przejrzeć połów.

Podobnie jak w przypowieści o chwaście, tymi którzy dokonają „żniw”, rozdzielając pszenicę stanowiącą podstawę ówczesnego jadłospisu, od trujących chwastów, zaś w dzisiejszej przypowieści o sieci podzielą połów na egzemplarze „dobre (gr. kala)” i „zepsute (gr. sapra)”, czyli niezdatne do spożycia,  będą aniołowie Boży. To uściślenie Jezusa wyraża autonomię Stwórcy, którego sąd będzie doskonały, wolny od ludzkiej ułomności. W istocie, „przy końcu świata”, dosłownie „przy wypełnieniu się eonu” (gr. synteleia tou aionos), czyli czasów – bo gdy przyjdzie Jezus „Jego królestwu nie będzie końca”, Bóg postawi każdego z nas wobec prawdy o nas samych. Czy byliśmy wobec innych dobrzy jak chleb i ryby, którymi Jezus nakarmił słuchające Go tłumy, czy też na skutek zepsucia staliśmy się trucizną, która zabija w naszych bliźnich wiarę w dobroć i miłość Boga do człowieka. Będzie to zatem sąd, w którym wyrok wyda nie Bóg, lecz osądzą nas owoce naszego postępowania. W zależności od tego, czy będą to owoce życia według ducha, czy według ciała spoczniemy niczym Łazarz na łonie Abrahama albo jako „źli” skończymy w rozpalonym piecu.

Św. Faustyna Kowalska w dramatycznych słowach opisywała moment śmierci i następującego po niej sądu Bożego: „O godzino straszna, w której widzieć trzeba wszystkie czyny swoje w całej nagości i[nędzy]; nie ginie z nich ani jeden, wiernie towarzyszyć nam będą na sąd Boży” (Dz 426)

Warto zatem już teraz zastanowić się, bazując na Słowie Bożym, jakie owoce rodzimy w naszym codziennym życiu:

Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy. Nie szukajmy próżnej chwały, jedni drugich drażniąc i wzajemnie sobie zazdroszcząc” (Ga 5, 21-26).

                                                                    Arek

1 komentarz:

  1. Dziś przeczytałam do końca.Wszystko to jest wiadomo,ale przypominać trzeba.Dziękuję ci Arku.Łucja.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.