Jesteś potrzebny innym. Kliknij na "Dołącz do grona modlących" i poznaj zasady Modlitwy Wstawienniczej. Przemyśl, zapragnij i odpowiedzialnie podejmij posługę modlitewną. Aktualnie modli się z nami 600 osób :). Zapraszamy.

__________________________________________

__________________________________________

13.06.2017

Elżbieta od Trójcy Świętej.

O niewieście, która już tu na ziemi :):):) żyła rzeczywistością Trójcy Świętej

 Kochani :):):) z okazji Uroczystości Trójcy Przenajświętszej, którą w minioną niedzielę przeżywaliśmy, pragnę przybliżyć Wam chociaż odrobinę, niesamowitą w dążeniu do świętości, znaną zapewne niektórym, karmelitankę bosą, Elżbietę Catez.
   Żyła we Francji, w latach 1980-1906, a jej wspomnienie liturgiczne obchodzimy w dniu 8 listopada. Elżbieta była osobą, której spojrzenie jakby dostrzegało to, co niewidzialne...

  Jan Paweł II w homilii zatytułowanej Bóg-wszystkim we wszystkich wygłoszonej podczas Mszy beatyfikacyjnej w dniu 21.11.1984 powiedział min. :

"Naszej zdezorientowanej ludzkości, która albo nie potrafi już odnaleźć Boga, albo zniekształca Go, która szuka słowa, na którym mogłaby oprzeć swą nadzieję, Elżbieta daje świadectwo doskonałego otwarcia się na Słowo Boże, które przyswoiła sobie w tym stopniu, że stało się ono prawdziwym pokarmem dla jej refleksji i modlitwy, że znalazła w nim całą swą rację życia i poświęcenia się uwielbieniu chwały Bożej."

Elżbieta Catez urodziła się 18 lipca 1880 r. w Avor, w pobliżu Bourges we Francji, w obozie wojskowym, gdzie przebywał jej ojciec, kapitan, Joseph Catez. Matką Elżbiety była Marie Rolland. Około 1 listopada 1882 r. państwo Catez osiedlili się w Dijon, w pobliżu dworca i tam 20 lutego 1883 r., urodziła się siostra Elżbiety, Małgorzata. Siostry żyły ze sobą w wielkiej  przyjaźni :):):)...
Ojciec dziewczynek zmarł nagle z powodu choroby serca 2 października 1887 r. Sytuacja materialna rodziny uległa znacznemu pogorszeniu po jego śmierci i rodzina musiała się przeprowadzić, co na szczęście, nie odbiło się negatywnie na edukacji dziewczynek. 
W tym okresie Elżbieta swoim uporem, humorami, atakami nieopanowanego gniewu doprowadza do rozpaczy nie tylko matkę, ale i całe otoczenie. Matka nazywała swoją córkę "małym diablątkiem". Jednak cierpliwość i szczególne zdolności pedagogiczne Pani Catez sprawiły, że powoli udało się Elżbiecie odnosić pierwsze zwycięstwa nad swoim temperamentem złośnicy.

Elżbieta miała 8 lat, kiedy matka zapisała ją do konserwatorium i odtąd  pierwsze miejsce  w życiu dziewczynki zajmowały codzienne, długie godziny gry na pianinie. Gra na pianinie stała sie jej pasją, odnosiła sukcesy, zdobywała nagrody. Zatopiona w grze  kontemplowała piękno muzyki. Miała talent muzyczny: w 1893 roku wygrała konkurs fortepianowy.

Po raz pierwszy do Komunii Św. Elżbieta przystąpiła w siódmym roku życia. Od tego dnia, jak zaświadczyła jej siostra Małgorzata, odczuwało się, że Bóg zaczyna coraz bardziej przenikać jej młode serce. Praca nad własnym charakterem jednak nie przychodziła łatwo. Pewnego dnia, podczas dziecięcej zabawy przyjaciółka Elżbiety, Luisa Hallo widzi łzy zwycięstwa w jej oczach, kiedy Elżbieta zrezygnowała z własnej propozycji i zgodziła się bawić  w zabawę zaproponowaną przez  Luisę. Inny świadek widzi jak Elżbieta zagryza wargi, aby nie odpowiedzieć na uwagi kierowane do niej przez matkę.
Celem pracy nad sobą, jak sama Elżbieta mówiła, było lepsze przygotowanie się do pierwszej, a później do każdej następnej Komunii św. Elżbieta w swoim dzienniczku zapisała duchowe okoliczności przygotowań do pierwszej Komunii Świętej oraz dzień w, którym po raz pierwszy przyjęła Chrystusa do swojego serca. Niezwykłe doświadczenie miłości i bliskości Boga oraz pragnienie oddania się Mu całą duszą mobilizowały ją do kontynuowania pracy nad sobą.

Warto przypomnieć inny ważny epizod z życia duchowego Elżbiety. Było to pierwsze spotkanie w rozmównicy Karmelu w Dijon. Ówczesna przeorysza wytłumaczyła Elżbiecie  znaczenie  imienia Elżbieta -“dom Boży”. Elżbieta nigdy o tym nie zapomniała. Ośmioletnia Elżbieta  zwierzyła się księdzu Angles, proboszczowi kościoła Św. Hilarego w Aude, że jej pragnieniem jest  zostanie zakonnicą. Jako czternastoletnia dziewczyna złożyła prywatny ślub czystości w sercu i ofiarowała siebie za zbawienie Francji. Już wtedy postanowiła wstąpić do Karmelu. Jako kilkunastoletnia dziewczyna doświadczała pierwszych łask mistycznych.

Elżbieta była piękna, radosna i naturalna w sposobie bycia. Budziła ogólną sympatię. Jej życie toczyło się zwyczajnie, zaczęła dojrzewać, weszła do towarzystwa, bywała na przyjęciach. Postrzegano ją jako wyjątkową osobowość i niezwyczajną dziewczynę. Cieszyła się wszystkimi tymi przyjemnościami, a jednak pozostawały one jakby na marginesie jej życia. W centrum jej życia był Chrystus i zdarzało się jej pośród tańca na sali balowej, tęsknić za tabernakulum.

Nie bez początkowy oporów i przeszkód stawianych przez matkę, która rozsądnie poddawała próbie decyzję córki, Elżbieta w wieku 21 lat wstąpiła do Karmelu w Dijon. 8 grudnia otrzymała habit, a pierwszą profesję złożyła 11 stycznia 1903 r.. Życie zakonne Elżbiety nie  trwało długo. W roku w 1906  Elżbietę zaatakowała choroba Addisona wówczas nieuleczalna. Objawia się  ona niedoczynnością nadnerczy i jest przyczyną wielkiego bólu ciała oraz cierpienia związanego z przyjmowaniem pokarmów, ponieważ nadnercza nie wytwarzają dostatecznej ilości substancji koniecznych do procesów metabolicznych. Doprowadziło to ostatecznie do śmierci głodowej młodej karmelitanki. 

Kiedy choroba wyniszczała Elżbietę, swoje cierpienia przeżywała jako wstępowanie przez krzyż ku Bogu i wołała " Miłości, Miłości! Ty wiesz, czy Cię miłuję, czy pragnę kontemplować; Ty także wiesz czy cierpię; jednak, jeśli tego chcesz, jeszcze trzydzieści, czterdzieści lat jestem gotowa. Wyniszcz całą moją istotę na swoją chwałę; niech się wysączy kropla po kropli za Twój Kościół."

8 listopada Elżbieta wypowiedziała ostatnie słowa, jakie zdołano zrozumieć: "Idę do Światła, do Miłości, do Życia". Nazajutrz, 9 listopada 1906 r. o szóstej rano, zmarła. w wieku 26 lat. 

Podczas kilku lat przeżytych w Karmelu, Elżbieta od Trójcy Świętej, przeżyła głębokie doświadczenie obecności Boga. Życie z Bogiem doprowadziła do zdumiewającej dojrzałości. Promieniowała szczęściem całkowitego zapomnienia o sobie, bez zastrzeżeń przyjmowała dar Boży. Żyjąc łaską chrztu i pojednania, w sposób godny podziwu uczestniczyła w sakramencie eucharystycznej obecności Chrystusa.
W stopniu wyjątkowym uświadomiła sobie komunię, ofiarowaną wszelkiemu stworzeniu, przez Pana.

Zakonne imię "od Trójcy Przenajświętszej" stanowiło program życia  Elżbiety oraz drogę, na której odkryła Boga Trójjedynego. Elżbieta Catez była domem Boga w Trójcy.

Jednak w pewnym momencie  przyjęła drugie imię "Laudem Gloriæ" - [ku] chwale Majestatu [Boga]. Jest to wyrażenie z Listu św. Pawła do Efezjan. Odtąd podpisywała wysyłane listy, nie własnym imieniem "Elżbieta " tylko właśnie Laudem Gloriae :):):), bo bardzo pragnęła stać się Uwielbieniem Chwały…
 
Moment, w którym Elżbietę zachwycił wspomniany fragment listu Św. Pawła, był kolejnym przełomem w jej życiu. Od tej chwili, jak świadczyli ludzie, którzy ją znali, zaczęła już na ziemi żyć życiem nieba. O głębi życia duchowego Elżbiety od Trójcy Świętej świadczą min. poniższe słowa wypowiedziane przez Elżbietę. Wiele jest opracowań książkowych oraz modlitewników, zachęcam do ich lektury, aby lepiej poznać przesłanie świętej Elżbiety, które zawsze będzie aktualne.

Jakie to szczęście żyć w bliskiej zażyłości z Bogiem, serce przy sercu, gdy się uczyniło ze swego życia
nieustanną wymianę miłości i umie się odnaleźć Mistrza w głębi swej duszy. Wówczas nigdy nie jest się samą i odczuwa się potrzebę samotności, by móc cieszyć się obecnością Uwielbionego Gościa. Wszystko się rozjaśnia i tak dobrze jest żyć."

„Jestem «Elżbietą od Trójcy Świętej», to znaczy, znikającą i gubiącą się Elżbietą pozwalającą ogarnąć się Trzem."

"Wydaje mi się, że w niebie moim posłannictwem będzie pociąganie dusz, pomagając im wyjść z siebie, aby przylgnąć do Boga poprzez bardzo prosty i pełen miłości odruch, oraz na strzeżeniu ich w tym wielkim milczeniu wewnętrznym, które pozwala Bogu odcisnąć się w nich i przekształcić je w Niego samego".

Wszystko przemija… u schyłku życia pozostaje tylko miłość… Wszystko należy czynić z miłości. Trzeba stale zapominać o sobie. Pan Bóg bardzo pragnie, byśmy zapomnieli o sobie… Ach, gdybym to zawsze czyniła…”

Elżbieta była osobą mocno stąpającą po ziemi, wypełniającą starannie obowiązki zakonnicy i jednocześnie żyjącą w Bożej Obecności, która przenikała każdą chwilę jej życia,  każdą wykonywaną czynność. Jej trwanie w bliskości Boga jest zachętą dla każdego człowieka, który Pana Boga szuka i pragnie zjednoczenia z Nim w wieczności.

Jeszcze zanim wstąpiła do Karmelu swojemu spowiednikowi napisała, że Boga odnajduje w niebie swojej duszy,  ponieważ On nigdy jej nie opuszcza.
"Bóg we mnie a ja w Nim", och to jest moje życie... Bardzo miłowała tajemnicę Trójcy Świętej, mówiła, że to jest przepaść, w której się zatraca... 

   Dwa lata przed śmiercią, 21 listopada 1904 w Karmelu Dijon, jednym pociągnięciem pióra, bez żadnych skreśleń,  napisała piękną modlitwę wynikającą z głębokiego pragnienia stania się Uwielbieniem Chwały Boga w Trójcy Jedynego... znajdziecie ją poniżej :):):)
Elżbieta została ogłoszona świętą Kościoła  Katolickiego przez papieża Franciszka
16 października 2016 roku.

W ikonografii jest przedstawiana z wizerunkiem Trójcy Świętej autorstwa Rublowa.

 Modlitwa Elżbiety od Trójcy Przenajświętszej /w tłumaczeniu o. Mariusza Wójtowicza OCD/

O Boże mój, Trójco, którą uwielbiam, dopomóż mi zapomnieć całą siebie, bym spoczęła w Tobie, nieporuszona i uspokojona, tak jakby moja dusza była już w wieczności. Aby nic nie mogło zakłócić mojego pokoju ani sprawić, bym wyszła z Ciebie, o mój Niezmienny, ale by każda minuta wprowadzała mnie coraz dalej w głębię twojej Tajemnicy. Uspokój moją duszę, uczyń z niej twoje niebo, twoje mieszkanie ukochane i miejsce twego odpoczynku. Abym tam nigdy nie pozostawiła Ciebie samego, lecz abym tam była całą sobą, cała rozbudzona w wierze, cała wielbiąca, cała wydana na Twe stwórcze Działanie.

O mój Chryste ukochany, ukrzyżowany przez miłość, chciałabym być oblubienicą dla twego Serca, chciałabym Cię okryć chwałą, chciałabym Ciebie ukochać... aż do śmierci z [miłości]! Ale czuję moją
niemoc i proszę Cię, abyś mnie "okrył Tobą samym", byś utożsamił moją duszę z wszystkimi poruszeniami Twojej duszy, abyś mnie zanurzył, abyś mnie zagarnął, abyś Sobą mnie zastąpił, aby moje życie było jedynie promieniowaniem Twojego życia. Przybądź do mnie jako Wielbiący, jako Wynagradzający i jako Zbawiciel.

O Słowo odwieczne, Słowo mego Boga, chcę spędzić me życie na słuchaniu Ciebie, chcę uczynić siebie całkowicie pojętną, by nauczyć się wszystkiego od Ciebie. A następnie, poprzez wszystkie noce, wszystkie pustki, wszystkie niemoce, chcę wpatrywać się w Ciebie i mieszkać w twoim świetle; O moja Gwiazdo ukochana, zachwyć mnie, abym nie mogła już wyjść z kręgu twego promieniowania.

O Ogniu trawiący, Duchu Miłości "zstąp na mnie", aby w mojej duszy dokonało się jakby wcielenie Słowa: abym była dla Niego dodatkowym człowieczeństwem, w którym On odnowi całą swoją Tajemnicę.

A Ty, o Ojcze, skłoń się ku twemu biednemu stworzonku, "okryj je swoim cieniem" i dostrzeż w nim jedynie "Umiłowanego, w którym Ty złożyłeś wszystkie swe upodobania".

O moi Trzej, moje Wszystko, moja Szczęśliwości, Samotności nieskończona, Niezmierzoności, w której się gubię, wydaję się Wam jako ofiara. Pogrzebcie się we mnie, abym i ja mogła się pogrzebać w Was, w oczekiwaniu na kontemplowanie w waszym świetle przepaści waszych wielkości.
   
                                                                              Ela P.

3 komentarze:

  1. W tak młodym wieku, zdumiewa taki wysoki stopień wiary- otrzymała cenny Dar
    mądrości i rozumu, dzięki którym mogła wniknąć tak głęboko w tajemnicę Trójcy Przenajświętszej i cieszyć się nią nieustannie.
    Elu, dziękuję Tobie za przybliżenie życiorysu
    naszej Imienniczki :) Niech Święta Elżbieta czuwa nad Tobą, Twoimi Bliskimi i wyprasza
    potrzebne Łaski u Trójcy Przenajświętszej.

    OdpowiedzUsuń
  2. + Eluś :) dziękuję i Tobie życzę tego samego, Tobie i każdemu z Nas... Święta Elżbieto od Trójcy Przenajświętszej bardzo Cię prosimy, wstawiaj się za nami Wszystkimi, wspieraj, pociągaj ku tajemnicy Trójcy Świętej, naucz nas tego prostego odruchu miłości, abyśmy pragnęli Boga coraz bardziej i bardziej :):):)... Eluś :) ta nasza Imienniczka pragnie służyć każdemu, więc prośmy odważnie, przez Jej wstawiennictwo :) o Boże natchnienia dla Nas, aby nam się chciało chcieć korzystać ze wskazówek jakie dają posłani przez Boga do nas Święci... zachwycajmy się Nimi, aby pragnąć świętości tej własnej, osobistej, niepowtarzalnej i najpiękniejszej, bo danej przez Boga... a jakże często niedocenianej... :):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Amen, Amen, dziękuję Elusiu za Twoją modlitwę
    wstawienniczą :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie chcesz być osobą anonimową odpowiadając na wpis, kliknij na: "Komentarz jako", wybierz "nazwa/adres URL" i wpisz swoje imię. To jest również, taka prośba z naszej strony.